PASIOREK.jcom.pl
Przez ból do rozkoszy !

Inspiracje i początki - Czy w dzieciństwie byliście świadkiem czyjegoś lania ?

Moni - 2010-07-25, 00:50
Temat postu: Czy w dzieciństwie byliście świadkiem czyjegoś lania ?
To może ja coś napiszę o swojej inspiracji. Nie byłam wychowywana całkiem bezstresowo. Czasem zdarzyło mi się dostać klapsa albo nawet parę pasków przez ubranie. To bolało ale nie było jakimś wstrząsajacym przeżyciem. Kiedy miałam 9 lat zobaczyłam jak dostaje moja kuzynka. Asia była 2 lata starszą jedynaczką (podobnie jak ja) raczej dobrze wychowaną tylko czasem coś w nią wstepowało jak żartowała ciotka. No i wlaśnie raz kiedy bylismy u nich z wizytą coś w Aśkę wstapiło. Kiedy tylko dorosli nie widzieli ciągle mi dokuczała, przezywała itp Ja się skarżyłam, ciotka zwracała jej uwagę a ona dalej swoje. W końcu Asia stwierdziła że jestem skarżypytą i trzepnęła mnie z liścia po głowie. Tym razem ciotka stanowczo kazała jej mnie przeprosić. Aśka odpowiedziała że mnie nie przeprosi bo mi nic nie zrobiła. Ciotka wyszła mówiąc że zaraz ktoś z nią inaczej porozmawia. Po chwili przyszedł wujek z grubym czarnym pasem w ręku. Aśka jak tylko zobaczyła ten pas to zaraz zaczęła panicznie przepraszać i obiecywać że już będzie grzeczna. Wujek jednak powiedział stanowczo że matka ją juz tyle razy upominała i nic nie dało więc teraz on jej inaczej wytłumaczy i kazał jej stanowczo spuszczać majtki. Aśka zrozumiała chyba że to ją nie minie ale zaczeła prosić żeby nie było przy mnie. Wujek stracił cierpliwość i trzasnął ją tym pasem po tyłku powtórzył stanowczo żeby zdjeła majtki i podniósł pas jakby do następnego uderzenia. Aśka dosłownie w kilka sekund zrzuciła spodenki i majty. Wujek wskazał palcem na krzesło a ona natychmiast się przez nie przełożyła. Widać było ze nie robi tego po raz pierwszy. Wujek podszedł i od razu zaczął ją lać pasem po tyłku raz za razem bardzo mocno jakby trzepał jakąś poduszkę. Aśka od pierwszego razu przeraźliwie wyła kręciła tyłkiem i przebierała nogami. Ja stałam zszokowana. Jak wujek przyszedł z pasem to się nawet ucieszyłam że uspokoi Aśkę ale myślałam że trzepnie ją parę razy podobnie jak moi rodzice czasem mnie i będzie po sprawie To co zobaczyłam mnie zamurowało. Aśka dostała chyba kilkanaście pasów, może ze dwadzieścia. Kiedy wujek skończył zapytał Aśki czy teraz będzie się słuchać rodziców a ona odpowiedziała że taaak. Kazał jej wstać i mnie przeprosić. Od razu podeszła do mnie i przez łzy wydukała że mnie przeprasza i juz więcej nie bedzie mi dokuczać. Wujek powiedział jej że jak się ubierze ma pójść przeprosić matkę za to że jej pyskowała a potem jeszcze jej nagadał że jak jeszcze usłyszy jakąś skargę to dostanie dwa razy tyle i dla wzmocnienia ekspresji potrząsnął jej przed nosem trzymanym w ręku pasem. Potem wyszedł. Aśka powoli sie ubierała ciagle popłakując i szlochając a ja patrzyłam z przerażeniem na jej zbity tyłek bo nigdy nie przypuszczałam że od pasa mogą być takie ślady. Sama nigdy poważnych śladów nie miałam tylko nąjwyżej zarumienioną skórę. Aska poszła przeprosić ciotkę potem wróciła i znów zaczęła mi dogadywać dość bezczelnie bo najwyraźniej uważała że to jej lanie to moja wina. Po jakimś czasie miałam tego dość i chciałam pójść się poskarżyć. Aśka poderwała się jak oparzona zastąpiła mi drogę i zaczęła przepraszać i prosić żebym nic nie mówiła wujkowi. To była zupełnie inna dziewczyna niz przed chwilą Jej strach było czuć w powietrzu a ja pierwszy raz w życiu poczułam że czyjś los zależy ode mnie. To bardzo fajne uczucie ! Wtedy do pokoju zajrzała ciotka chyba zwabiona chałasem i zapytała czy Asia mi dokucza i jeśli tak to wujek zaraz jej przemówi do rozumu. Aśka pobladła a ja przez ułamek sekundy miałam ochotę sie poskarżyć żeby zobaczyć jak ona dostaje dokładkę ale współczucie szybko wzięło górę bo tak ogólnie to lubiłam Aśkę pomimo że czasem mi dokuczała więc powiedziałam ciotce że tylko tak sie przekomarzamy. Kiedy ciotka odeszła Aśka mi podziękowała i już nie sprawiała problemów Do końca mojego pobytu bawiłyśmy się w to co ja chciałam i tak jak ja chciałam. z czasem przestała sie dąsać i zaczęłysmy normalnie rozmawiać Wtedy ja troche wypytałam bo temat od razu zaczął mnie interesować. Powiedziała mi że ona normalnie dostaje w ten sposób jak jest niegrzeczna albo za złe oceny i że miała już solidniejsze lania niż to które widziałam. Od tego czasu zaczęłam się zastanawiać co się przeżywa w czasie takiego ostrego lania i miałam coraz większą ochotę spróbować. Nie żeby mnie ktoś regularnie tak lał ale tak raz z ciekawości. Ale jednocześnie strach mnie ogarniał na myśl o takiej próbie bo widziałam że to strasznie boli. Nawet myślałam żeby jakoś sprowokować rodziców ale oni by mnie chyba tak mocno nie zbili. Potem dorosłam ale te myśli ciągle mnie nachodzą i to one bez watpienia spowodowały moje zainteresowania spankingiem chociaż na razie jestem tylko spankingowcem teoretycznym. Czy ktoś jeszcze widział lub słyszał odgłosy czyjegoś lania i to na niego podziałało tak mocno jak na mnie ?
Batman - 2010-07-25, 20:18

Ja parę razy widziałem jak ktoś dostawał ale nie na gołą i bez wielkich ceremoniałów tylko takie banalne przetrzepanie tyłka. Wrażenia to na mnie nie zrobiło bo sam też tak czasem dostawałem ;-)
obserwator - 2010-07-27, 11:19

Wiele razy, zarówno takie okazjonalne przetrzepanie tyłka, jak i lania z całym ceremoniałem. Sam dostałem również z kolegami od ojca jednego z nich, jak wypaliliśmy w piwnicy całą paczkę znalezionych papierosów marki "Giewont" :-)
martiis - 2010-07-30, 19:05

mnie wychowywala mama. i nie raz dostalam w skore. kiedy cos przeskrobalam brala pas wojskowy dziadka kazala mi sie klasc na wersalce i dostawalem przez spodnie, do dzis jednak pamietam widok szerokiego skorzanego pasa, na sam widok pasa czulam ogromny strach, dostawalam ok 10 razy
Miszczu_Kalibab - 2010-08-09, 12:25

Zapoznałem się. Pozdro :-)
Rodzynek - 2010-08-09, 16:03

Ja nie widziałem ale za to bardzo dużo się nasłuchałem ;-) Swoją przygodę z pasem zakończyłem bardzo wcześnie chyba zanim jeszcze zacząłem chodzić do szkoły i sam nie wiem dlaczego. Byłem co prawda spokojnym jedynakiem ale parę razy to porzadne lanie by mi się należało... A w tym czasie karanie ostrym laniem było jeszcze powszechne Nie raz słyszałem opowieści innych dzieci i same odgłosy trzepania tyłka. Zdarzało mi się też widywać różne ciekawe ślady u kolegów i koleżanek ale samego lania jakoś nigdy nie dane mi było zobaczyć To bardzo rozbudziło moją wyobraźnię i moje zainteresowanie laniem Najwięcej inspiracji dochodziło z sasiedztwa. Mieszkała tam rodzina z dwiema córkami jedna w moim wieku a druga starsza o rok. Były raczej krótko trzymane i dostawały ostre wciry pasem po gołych dupach. Ojciec na codzień raczej spokojny i nawet sympatyczny w czasie wykonywania kary był bardzo surowy i bezwzględny co gwarantowało efekty dźwiękowe na wysokim poziomie. Matka też często brała w tym udział ale tylko w ochrzanianiu bo biciem się nie trudziła. Kiedy do nich przychodziłem to nie mogłem się powstrzymać żeby nie spojrzeć na pas który wisiał w przedpokoju. Naprawdę robił wrażenie ! Niestety nie praktykowali kar publicznych nawet przy jakiejś swojej bliskiej rodzinie. Kiedy u nich byłem a zanosiło się na lanie to albo cierpliwie czekali aż sobie pójdę albo mówili mi żebym przyszedł za jakiś czas bo muszą porozmawiać z córkami. Ja oczywiście zaraz biegłem w takie miejsce z którego było najlepiej słychać :-) a po zakończeniu "akcji" zaraz wracałem bo bardzo lubiłem tą specyficzną atmosferę zaraz po laniu. Dziewczyny jeszcze zapłakane niewiele się odzywały tylko grzeczniutkie i pokorne dosłownie biegiem wykonywały wszystkie polecenia rodziców. A jak siadały albo się nachylały to często z grymasem na twarzy ;-) . Nawet jak tylko jedna dostała to druga była pod wielkim wrażeniem tego co spotkało siostrę. Nieraz widziałem ich zbite tyłki zarówno świezo po laniu jak i później Widok przerażający ale i zarazem piękny ;-) Pamiętam też takie sytuacje kiedy się razem bawiliśmy i cos zbroilismy albo się źle zachowaliśmy i ktoś groził ze powie rodzicom. Na mnie to nie robiło wielkiego wrazenia bo prawdopodobieństwo ze dostane lanie było bliskie zeru ale one zaraz bardzo emocjonalnie zaczynały przepraszać i prosić żeby rodzicom nie mówić. Czuć było że naprawdę strasznie się boją lania a na mnie to bardzo mocno działało. No a obecnie czesto się zastanawiam czy gdybym również w starszym wieku ostro dostawał w dupę tak jak moje sąsiadki to wzmocniło by to moje zainteresowania spankingiem czy wręcz przeciwnie :?:
Batman - 2010-08-09, 22:37

Ja myślę ze wręcz przeciwnie ;-)
Skoro widziałeś ich tyłki to chyba jednak udało ci sie coś podejrzeć ?

PS Pasek w przedpokoju? To tak jak u naszej Beaty :-)

ed - 2010-08-10, 16:56

Kilkakrotnie zdarzało mi się być świadkiem lania moich sąsiadów którzy byli raczej "krótko" trzymani przez rodziców. Dostawali pasem, prawie zawsze na goły tyłek, a sądząc po odgłosach zza ściany lania odbywały się dosyć często. Jeżeli chodzi o lania przy mnie to zawsze wyglądały podobnie, bawiliśmy się w pokoju, chłopaki albo zbroili coś wcześniej, albo w trakcie zabawy dochodziło do jakiejś kłótni czy innej sytuacji której naturalnym finałem stawało się lanie, wtedy do pokoju wpadała ich matka mówiąc że zaraz dostaną. Jednego błyskawicznie przekładała przez kolano, zdejmowała mu spodnie i majtki i zaczynała wymierzać klapsy. Drugiego wysyłała po pas, a kiedy narzędzie kary zostawało przyniesione rolę się zamieniały i to on dostawał swoją porcję klapsów. Potem musieli przełożyć się przez oparcie kanapy i dostawali zazwyczaj koło 10 pasów. Całość trwała zawsze nie dłużej niż 5 minut, sąsiadka wychodziła z pokoju, a chłopaki jeszcze kilka minut pochlipując masowali swoje obolałe pośladki, potem wszystko wracało do normy, tyle że bawiliśmy się dużo spokojniej i grzeczniej. Oni traktowali to jak coś zupełnie normalnego, nie wstydzili się, a ja dziwnym trafem zawsze lubiłem obserwować te ich lania ;-) Zwłaszcza protesty towarzyszące laniu, wierzganie nogami na kolanach matki no i powoli czerwieniące się tyłki.
Rodzynek - 2010-08-10, 17:27

Batman napisał/a:
Skoro widziałeś ich tyłki to chyba jednak udało ci sie coś podejrzeć ?

Niestety nic nigdy nie podejrzałem a tyłki one mi same pokazywały i nie tylko zbite. Nie raz uratowałem je przed bólem dając im alibi albo nawet biorąc winę na siebie albo pomagając w lekcjach bo oceny to one musiały mieć super. Wiec one szybko zrozumiały że dobre układy ze mną się bardzo opłacają ;-) Dlatego godziły się czasem na zabawę w doktora. Bawilismy się w to od przedszkola do końca podstawówki i to ja zawsze byłem doktorem a one pacjentkami. Ale pomimo to chyba im się to nawet podobało :-)

Batman napisał/a:
Pasek w przedpokoju? To tak jak u naszej Beaty :-)

Tak się składa że starsza sasiadka miała na imię Beata więc kiedy przeczytałem posty Beaty z tamtego forum to pomyślałem dokładnie to samo co ty ;-) Ale "nasza" Beata chyba nie ma rodzeństwa.

Beata - 2010-08-10, 21:48

Nie mam rodzeństwa więc to na pewno nie byłam ja. Ale moje "koncerty" też często miały słuchaczy więc bardzo możliwe, że rozbudziłam w kimś spankingowe zainteresowania :-) A w doktora też się czasem bawiłam ;-)

Rodzynek napisał/a:
No a obecnie czesto się zastanawiam czy gdybym również w starszym wieku ostro dostawał w dupę tak jak moje sąsiadki to wzmocniło by to moje zainteresowania spankingiem czy wręcz przeciwnie :?:

Trudno powiedzieć. Ja po osiągnięciu dorosłości przez długi czas naprawdę się cieszyłam, że nie mam już kontaktów z pasem a dopiero niedawno zaczełam na to patrzeć nieco inaczej ;-)

Miszczu_Kalibab - 2010-08-11, 13:47

Beata napisał/a:
Nie mam rodzeństwa więc to na pewno nie byłam ja. Ale moje "koncerty" też często miały słuchaczy więc bardzo możliwe, że rozbudziłam w kimś spankingowe zainteresowania A w doktora też się czasem bawiłam


Jakie dawałaś koncerty? :mrgreen: Czy twoja dupa wyglądała tak jak na tym obrazku w lewym górnym rogu forum?

Moni - 2010-08-13, 18:50

Beata a skąd wiedziałaś że byli słuchacze ? I jak się bawiliście w tego doktora ?
Beata - 2010-08-14, 17:09

Słuchaczami byli zwylke koledzy z sąsiedztwa i ze szkoły. Niektórzy chyba przychodzili specjalnie :-) Po laniu często sami mi mówili że słyszeli, komentowali, zachwycali się, przedrzeźniali to co ja i tata mówiliśmy, opowiadali innym "jak Beata dostała w dupę"... Ale to wszystko nie trwało długo, najwyżej jeden dzień i było raczej w tonie żartobliwym niż złośliwym. Podobne "przyjemności" spotykały też inne dzieciaki solidnie dostające w dupę. A ja nawet lubiłam patrzeć na tych podekscytowanych chłopaków bo wydawali mi się tacy dziecinni :-) A niektórzy byli naprawdę podjarani, najbardziej chyba ci którzy sami ostro nie dostawali :-D

A w doktora to zwyczajnie - jedno się rozbiera a drugie go ogląda albo wszyscy się rozbierają i się badają nawzajem. Zaczęłam chyba jeszcze przed przedszkolem a z jednym chłopakiem z sąsiedztwa który mi się bardzo podobał kontynuowałam te zabawy do końca podstawówki. Ale z wzajemnością i obie role mi się podobały ;-)

Batman - 2010-08-28, 00:59

Beata napisał/a:
Ale z wzajemnością i obie role mi się podobały ;-)

A która bardziej ? ;-)

Beata - 2010-08-28, 17:34

Na początku oczywiście rola "lekarki" ale kiedy widok tych waszych ptaszków mi spowszedniał odkryłam że bycie "pacjentką" też może być przyjemne ;-)
Batman - 2010-11-07, 21:12

To z ciebie Beato taka trochę ekshibicjonistka jest ;-)
Beata - 2010-11-11, 15:39

Teraz już nie jestem ale w dzieciństwie chyba trochę byłam :-) Może trochę miało na to wpływ moje rozbieranie do lania ale chyba przede wszystkim to, że była ze mnie, nieskromnie pisząc, niezła laska i miałam wielu wielbicieli ;-)
bohdane - 2010-11-12, 15:46

I taka laska tak dostawała w dupsko? :-)
Beata - 2010-11-12, 22:44

A czego bym miała nie dostawać? Lańsko zawsze było za "dokonania" a nie za wygląd :-)
Batman - 2010-11-13, 15:13

Beatko teraz też masz wielu wielbicieli ;-)
Beata - 2010-11-13, 16:52

Dzięki, ale nie liczcie na to, że Wam coś pokażę :lol:
bohdane - 2010-11-13, 17:17

A jakie masz teraz dupsko,pewnie ci urosło? :-D
bohdane - 2010-11-13, 17:27

I czy teraz chciałabyś może dostac takie lanie? :-)
Beata - 2010-11-13, 17:43

Nie, dziękuję! A dupsko oczywiście mi urosło tak jak wszystko inne :lol:
Brutal - 2010-11-13, 18:02

bohdane napisał/a:
I taka laska tak dostawała w dupsko? :-)

Ładną laskę przyjemniej ćwiczyć po dupie niż jakiegoś paszteta :idea:

Kora - 2010-11-21, 17:45

Gdy mieszkałam na stancji, parę razy podejrzałam, jak gospodyni lała po tyłku swojego syna i córkę. Nie było trudno podejrzeć, bo oboje dostawali lania w kuchni, a gospodyni nigdy nie zamykała drzwi. O tym, że któreś dostanie lanie informował jej podniesiony głos, gdy opieprzała za coś swoje dzieci. Uchylałam drzwi od swego pokoju i niezauważona mogłam przyglądać się co dzieje się w kuchni. Chłopak na komendę "kładź się!", ściągał bez słowa spodnie i majtki i kładł się z gołą pupą na taborecie. W trakcie lania nigdy nie płakał. Rok starsza od niego siostra ryczała jeszcze nim matka kazała jej ściągać majtki, mazgaiła się i prosiła by mama jej darowała, dopiero groźba dodatkowych pasów skłaniała ją do odsłonięcia pupy. Po każdym pasie darła się tak, że na pewno słyszeli ją wszyscy sąsiedzi. Jak się wprowadziłam na stancję chłopak miał 12, a jego sistra 13. Gdy ostatni raz przed wyprowadzką widziałam, jak na gołą pupę do bicia odsłania mazgająca się pannica miała ona wówczas 16 lat
NaughtyGirl - 2010-11-22, 04:34

Nastepna fantazja spankingowa jak 90% (lecz nie mam na mysli tego forum,ale ogólnie cały net)

Czytałam tą powyżej "opowiastke" pare lat temu, przesyt kolorytu nad treścią
Mysle że na własne wymyslone opowiadania sa inne strony, tutaj raczej realnymi wydarzeniam i powiinno się posługiwac

Znafca - 2010-11-22, 13:21

A ja czytałem niedawno opowiastkę o trzynastoletniej dziewczynie która się z obcym facetem zabawiała w spankingowe igraszki. I to chyba na tym forum było ;-) Ta opowiastka powyżej, nawet jeśli została skąś przepisana, brzmi bardziej wiarygodnie od twojej :lol:
NaughtyGirl - 2010-11-22, 15:58

Znafca nie rozsmieszaj mnie, wyrwałeś to całkiem z kontekstu mojego dłuzszego obszrnego postu, i przyczepiłes się tylko do wieku, nie wiem co takiego małowiarygodnego jest w tym co napisałam,tobie tylko zucił się w oczy mój nieletni wiek, co nie powino miec żadnego znaczenia(byłam szczera, nie zarzucaj mi bujdy)
Ja jak pisze na tym forum to pisze szczere i nie zmyslone wydarzenia, owszem też bym mogła tworzyć "pikantne" opowiadania,które u mnie nie miały miejsca, tez bym mogła skłamac i napisac jak byłam bita llub co widziałam żeby kolorytu nabrało to wszytsko, ale nie robie tego

Znafca - 2010-11-22, 16:31

Trzynastolatka uprawiajaca spanking z obcym dorosłym facetem to jest albo fantazja albo pedofilia czyli coś czego ty się ciągle doszukujesz w wypowiedziach innych osób.
Daro - 2010-11-22, 22:26

A niby co jest takiego "pikantnego" w poście Kory? Zwykłe domowe lania i tyle. Wielu czterdziestolatków i starszych mogłoby tu napisać podobne "fantazje". Ja dorastałem w latach sześdziesiątych. Mieszkaliśmy w bloku. Odgłosy trzepania tyłka były wtedy czymś tak normalnym jak odgłos odkurzacza (a odkurzacze były wtedy bardzo głośne ;-) ) czy domowej kłótni. Pewnie że nie wszyscy byli bici "regularnie" i nie wszędzie były jakieś ceremoniały ale takiego dzieciaka który by w ogóle nie posmakował pasa to w naszym bloku chyba nie było. A po wywiadówkach rodzice wspólnie wracali ze szkoły, rozchodzili się do domów i wkrótce z kilku mieszkań jednocześnie słychać było krzyki płacz i chlastanie pasów :-) To było nawet zabawne o ile samemu się akurat nie dostawało. To że dziewczyny się mazgają to normalne. Wiem po sobie i sąsiadkach. My z bratem staraliśmy się dzielnie znosić lanie bo wiedzieliśmy że to daleko słychać i nie chcieliśmy sobie robić wstydu. Za scianą mieliśmy rodzinę z trzema córkami. Jak one wszystkie we trzy miały dostać lanie to show trwał czasem z pół godziny bo one najpierw nie chciały wystawiać tyłków a potem je często zasłaniały. Od początku do końca wszystkie ryczały w niebogłosy a ta która właśnie dostawała jeszcze wyła i piszczała. Rodzice często na nie krzyczeli żeby się uspokoiły bo przeszkadzają sąsiadom :lol:
NaughtyGirl - 2010-11-23, 22:15

Znafca jaka pedofilia?? jestes smieszny w tym momencie, pedofilia to OBCOWANIE PŁCIOWE/SEXUALNE, a w spankingu przewaznie nie ma takich rzeczy,jest obnarzanie posladków co najwyrzej, chyba że ty łaczysz spanking z erotyką to może wtedy, ale ja paktycznie nigdy spankingu nie przeplatałam z seksem, więc dla mnie nie było żadnej pedofili, zapoznaj sie z definicją i dopiero pisz,bo zchodzisz z drogi na nie to co trzeba

Daro wiesz, kiedys w latach 60 odgłosy trzepania ŻONY,jak i dzieci też były czyms normalnym jak odgłos odkurzacza,kiedyś tez baba dostała w pape i szła w pole i to było tez normalne a czy dobre i pozyteczne?ja znam odpowiedź,i niech kazdy sobie odpowie,wiec nie ma co porównywać, bo tamte lata i czasy to jedna wielka kompletna znieczulica ,wszystko było tabu,a co się działo w 4 scianach dopiero teraz na jaw wychodzi, niestety ludzie byli zbyt zastrzaszeni żeby reagować kiedy trzeba

A co do twoich sąsiadek to jestem niemal pewna że za jakiś czas one same tak przetrzepią dupy własnym rodzicom,wystarczy powód jak na starość któres nie bedzie miało apetytu i coś nie zabardzo chciało zjeśc, to dostanie taki wpierdziel i poczuje przez co ich wlasne dziecko w tych sytuacjach przechodzio. Dla mnie bicie zwłaszcza za oceny/za szkołe to kompletne nieporozumienie i NONSENS.Nie każdy jest wybitnie wszechstronnie uzdolniony.Chore ambicje posranych rodzicieli

Znafca - 2010-11-24, 00:47

To ja ci proponuję żebyś ze swoim Panem poszła do prokuratora, opowiedziała co wyczynialiście kiedy miałaś 13 lat i zapytała co pan/pani prokurator o tym sądzi :lol: A jak wrócisz to napisz nam jak było.
Daro - 2010-11-24, 01:33

NaughtyGirl muszę cię rozczarować. Moje sąsiadki mają bardzo dobre relacje ze swoimi rodzicami :-)
NaughtyGirl - 2010-11-24, 01:34

Znafca,nie potrzebne mi jest zdanie pana prokuratora na ten temat, najwazniejsze jest jak JA to odbieram,czy czuje sie pokrzywdzona,wykorzystana czy też nie, moja odpowiedź brzmi NIEEE nigdy sie nie czułam "spedofilowana" :mrgreen:

A nawet jesli mowa o prokuratorze, to śmiem domniemywac że powiedzialby ...."oj za to nalezy sie solidne lanie..." :lol: :lol: :lol: , lecz jesli chodzi o mnie wtedy byłaby to nieadekwatna kara do mojego przewinienia :-P

NaughtyGirl - 2010-11-24, 01:36

Daro a obecnie tak mniej wiecej w jakim wieku są te twoje byłe lub teraźniejsze sąsiadki? mieszkają nadal z rodzicami??
Daro - 2010-11-24, 12:37

Skoro pod koniec lat sześćdziesiątych byliśmy nastolatkami to nie trudno wydedukować ile lat mamy teraz. A ciebie przecież ma kto zmotywować do myslenia ;-) Rodzice mieszkają u jednej z córek i ona wcale nie trzyma ich w piwnicy :lol:
Znafca - 2010-11-24, 13:57

NaughtyGirl to twój pełnoletni Pan dopuścił się pedofili a nie ty. To jak ty to odbierałaś i czy czułaś się pokrzywdzona nie ma tutaj znaczenia bo dzieci i ryby głosu nie mają :lol:
Naughty Girl - 2010-11-24, 17:55

A no tak Daro, zbyt szybko napisałam pytanie o ich wiek, lecz bardziej mnie interesowało czy utrzymują ze sobą kontakt. Nie o tyle mnie rozczarowałeś odpowiedzią ale bardziej zadziwiłes z tymi superrelacjami,noo ale tak,wszystko jasne,lata 60, wszystko za siebie mówi, nagminna patologia i hierarchia pełną gebą,ludzie prowincjonallni i stereotypowi ze az strach pomyslec,normalnie bez kija nie podchodź :-( :-/

Znafca w tym momencie pozwole sobie odebrac twój tekst jako żart i niewinny sarkazm z tymi dziecmi i rybami :roll: :-P

Daro - 2010-11-25, 14:22

Nagminna patologia to jest właśnie teraz. Jak widzę i słyszę jak nastoletnie dzieci niektórych moich znajomych się zwracają do swoich rodziców to mie ręka świerzbi... A jak się zachowują w szkole i poza domem to strach pomyśleć. I żaden z tych dzieciaków pasa oczywiście nie posmakował :-)
NaughtyGirl - 2010-11-25, 18:10

Daro napisał/a:
Nagminna patologia to jest właśnie teraz. Jak widzę i słyszę jak nastoletnie dzieci niektórych moich znajomych się zwracają do swoich rodziców to mie ręka świerzbi... A jak się zachowują w szkole i poza domem to strach pomyśleć. I żaden z tych dzieciaków pasa oczywiście nie posmakował :-)



Daro reka to niech cię świerzbi ale nie do tych dzieciaków tylko rodziców degeneratów za nieudolnośc wychowawczą i wychów besti, ale dzieci sie wychowuje a nie tresuje. Jestem absolutnie przeciwnikiem wychowu w systemie BEZKARNOŚCI, jakby takie dzieciaki miały nabierząco system karny wprowadzony,i by od młodości były poddawane konsekwencji za swoje czyny to by nie było takich problemów
Jestem przeciwnikiem tresowania i wychowywania za pomocą ręki,bo jest mnóstwo sposobów bardzo sprawdzonych,które dają o wiele leprze efekty niz przemoc. I niech nikt nie mysli że mam podejście typu super niani, o nie, moja cierpliwośc kończy się juz po 2 minutach a nie godzinach
Dzieciak powinien miec dyscypline i mores jesli trzeba i to własnie tym głupkowatym rodzicom trzeba przylac włeb za dziecioróbstwo i system róbta co chceta. Co się dziwic takim dzieciakom?? jak mają na to przyzwolenie to korzystają, ty bys nie korzystal???jak tak, jakby od początku była granica respektu i szacunku przez rodziców postawiona nie było by takich kłpotów, więc sedno sprawy takie ,jak sobie matka i ojciec pozwoli tak bedzie traktowany :evil:
To jest identyczny przykład w szkolnictwie, jeden nauczyciel nie pozwoli sobie wejśc na głowe i jest rezim, a drugi taki ciapa, daje po sobie jeździc i są efekty kosza na głowie. Ja sama podobnie funkcjonowałam, kto rządał respektu i szacunku do siebie to trzymałam się tego, lecz jak zauwazyłam że jakis inny człek nieoczekuje tego aby byc powaznie traktowany tylko jako qmpel z podwórka ,to sobie aż pozwalałam do niego NAD

Mam wielki żal i niesmak do tych rodzin,które wypuszczają dzikusa w świat, to ich jest zakichanym obowiązkiem żeby dzieciaka uspołecznić, no ale prawda taka jest że jak rodzina nie wychowa to społeczeństwo wychowa,lecz dziala to w dwie strony, w jakim sensie wychowa czy w dobrą strone czy w ta degenerującą

Batman - 2010-11-26, 16:29

Brutal napisał/a:
Ładną laskę przyjemniej ćwiczyć po dupie niż jakiegoś paszteta :idea:

A ty już ile ładnych lasek wyćwiczyłeś ? :-)

Brutal - 2010-11-26, 17:34

Do tej pory tylko dwie. Dopiero się uczę :roll:
Batman - 2010-12-05, 19:43

A można prosić o jakieś szczegóły ? ;-)
Brutal - 2010-12-07, 16:54

Prosić zawsze można :-) Jedna to moja dobra znajoma od dzieciństwa. I już jako dzieci zaczeliśmy się zabawiać w tych klimatach. Jakiś czas temu zrobiłem z rzemieni taką małą zgrabną dyscyplinkę. Specjalnie nie jest duża żeby można było bić z całej siły nie robiąc krzywdy. Bo nas fascynuje sam ból ona lubi cierpieć a ja go zadawać więc po prostu przywiązuję ją i spuszczam jej ostre szybkie lanie. Ciągnę to dotąd aż ona naprawdę ma dosyć, zaczyna krzyczeć, przeklinać i wyzywać mnie, odgrażać się że mnie zabije itp. To mnie najbardziej kręci. Po zakończeniu oczywiscie ani mysli mnie mordować tylko jest usatysfakcjonowana. Raz zgadała się o naszych praktykach ze swoją koleżanką i ona postanowiła spróbować Potraktowałem ją ostro i po zakończeniu powiedziała mi że jestem nienormalny i przestała się odzywać ale po jakimś miesiącu jej się odmieniło i zaczeła dawać do zrozumienia że chciałaby powtórzyć ale żeby było lżej. Ja jej odpowiedziałem że może być tylko na moich warunkach a za tego "nienormalnego" dostanie ekstra ostre lanie. Ona sie waha ale widać że ma coraz większą ochotę i chyba długo już czekał nie będę ;-)
PiteR - 2011-01-11, 22:47

Pamietam takie zdarzenie - bylem w 3 klasie i wieczorem, gdy bylo juz ciemno bawilismy sie w jedna z zabaw zwiazanych z chowaniem sie. Bedac schowany pod oknami, przypadkowo slyszalem jak dziewczyna byla karana za zle stopnie. Dokladnie slyszalem jak jej matka robi jej awanture i mowi ze zasluzyla na lanie paskiem. Kaze jej opuscic majtki i przelozyc sie przez krzeslo. Slyszalem uderzenia i jej placz, prosby ze sie poprawi.
To bylo najsilniejsze przezycie z mojego dziecinstwa. Potem wiele razy do niego wracalem podczas fantazji. Dziewczyna okazala sie starsza o 2 lata i nigdy z nia nie zamienilem slowa. Podkochiwalem sie w niej wiele lat i byla obiektem moich marzen.
Sam w domu nie bylem bity.

x - 2011-01-14, 16:02

jako dziecko pare razy oberwalem od matki ale bez specjalnej ceremonii. Tym co bylo akurat pod reka i tam gdzie akurat trafila. Ale raz bylem swiadkiem lania jakie otrzymala kuzynka. To bylo po 3 klasie. Bylem na wakacjach u ciotki i kuzynke przylapano na paleniu papierosow. Byla o rok starsza niz ja. Caly czas bylem obok w pokoju i wszystko slyszalem. Najpierw byla awantura, potem kazali jej opuscic majtki i polozyc sie na kanapie. Miala dostac lanie paskiem od wuja. Po kazdym uderzeniu glosno krzyczala i plakala. Pamietam ze bylem bardziej podniecony tym co dzialo sie obok niz przestraszony. W koncu zdecydowalem sie isc na ubikacje, musialem przejsc przez korytarz i przez chwile widzialem jak kuzynka dostawala lanie. Lezala na brzuchu, ciotka siedziala i trzymala ja za rece, a wuj stal i bil ja paskiem. Przez chwile widzialem jej naga pupe i czerwone slady po pasku. Gdy wracalem bylo juz po wszystkim, kuzynka stala palczac i obiecywala, ze juz nie bedzie palic.
andrzej_77 - 2011-01-26, 19:43

widziałem niejednokrotnie jak moi koledzy dostawali lania od matki/ojca na podwórku :) fajne przeżycie, dopóki to nie za mną latał rodzic z rózgą :D

miałem też brata, który czasem dostał w skórę przy mnie...

Beata - 2011-01-27, 18:30

A koleżanki nie dostawały ? :-)
andrzej_77 - 2011-01-27, 18:36

dostawały, dostawały, ale najczęściej klapsy ręką :mrgreen:
ale nie wiem czemu zawsze bardziej się śmiałem jak jakiś chłopak dostawał, bo zwykle płeć piękna nie dostawiała takich cyrków :D

mój kolega kiedyś nawet rzucał w ojca petardami, ale jak w domu oberwał to później tylko się nam przyglądał jak myśmy się nimi bawili :mrgreen:

andrzej_77 - 2011-02-04, 22:22

obserwator napisał/a:
Wiele razy, zarówno takie okazjonalne przetrzepanie tyłka, jak i lania z całym ceremoniałem. Sam dostałem również z kolegami od ojca jednego z nich, jak wypaliliśmy w piwnicy całą paczkę znalezionych papierosów marki "Giewont" :-)


możesz o tym opowiedzieć, też raz dostałem za to lańsko - również od ojca kolegi, a w domu tata mi poprawił. efekt - więcej nie zapaliłem :)

paweł_75 - 2011-02-20, 20:32

widziałem lania kuzynów od wujka
andrzej_77 - 2011-03-05, 07:54

możesz o tym opowiedzieć?
Paweł_75 - 2011-03-05, 08:45

kuzyni dostawali tak samo jak ja po gołym tyłku pasem :oops: czesto we wakacje jak tam byłem i jak sie narozrabiało to wujek jak stwierdził ze się im nazbierało to pas szedł w ruch a jak mój ojciec też był to zdarzało się że wszyscy żeśmy obrywali jeden po drugim sie kładł na lóżku :oops:
Przemek78 - 2011-03-05, 22:02

Niestety, w czasach, kiedy dostawałem lanie od taty nie byłem świadkiem niczyjego lania.
Natomiast kilkanaście razy siostra była świadkiem mojego lania, kilkukrotnie także inne osoby widziały, jak ja dostaję.
Mocno wryła mi się w pamięć sytuacja, kiedy ojciec zbił mnie na oczach młodszego kuzyna.
Siostra wyjechała wtedy na wakacje, a nas przyjechał kuzyn, który zajął je pokój. Miałem wtedy 17 lat, natomiast kuzyn miał wtedy 13. Oglądaliśmy z kuzynem do późna telewizję w pokoju siostry.
W pewnym momencie przyszedł ojciec i powiedział, że jest już po 22.00 i powinienem iść spać. Głupio mi się zrobiło przed młodszym kuzynem, że tata kładzie mnie spać i powiedziałem cos w stylu, „dobra tato, później”. Ojciec powrócił za 3 minuty i stanowczo powiedział, ze za chwilę mam być w piżamie. Powiedziałem: „ tato, przecież oglądamy telewizje, daj spokój. Paweł jest młodszy i nie musi chodzić spać o tej godzinie.” Ojciec odpowiedział: „Paweł jest naszym gościem, a ty Przemek nie pyskuj, bo dostaniesz”.
Niestety, odpysknąłem coś jeszcze. Ojciec wziął krzesło, które stało przy biurku siostry i postawił na środku pokoju, po czy chwycił mnie za ucho i wyciągnął środku pokoju. Wiedziałem, że to nie przelewki. Sam usiadł i rozkazał: „podejdź!” Stanąłem frontem do ojca i tyłem do kuzyna. „Ręce na kark” – polecił tata. Paweł przestał oglądać film i z zaciekawieniem obserwował sytuację. Tymczasem tato zaczął rozpinać mi pasek od spodni, a następnie spodnie, które zsunął poniżej kolan. Zrobiłem się cały czerwony. Zacząłem protestować: „Tato , proszę, już idę spać, przepraszam!” Tymczasem ojciec bezceremonialnie zdjął mi majtki i zapytywał „kiedy ostatnio dostałeś w pupę?” Stałem czerwony jak burak, z piekącymi policzkami i nic nie odpowiedziałem. „ No słucham” – krzyknął ojciec! Co, już zeszły siniaki i nie wiesz, jak masz się zachować” – rzekł i odwrócił mnie twarzą, a raczej „wackiem” do kuzyna a sam zaczął inspekcję mojego tyłka. „No właśnie” – powiedział – „już nie ma śladów i rogi Ci wyrosły!” Następnie szybkim ruchem przełożył mnie prze kolano i rozpoczął wymierzanie siarczystych klapsów. Myślałem tylko o tym, co pomyśli Paweł.
Jego straszy kuzyn dostaje klapsy na goły tyłek, bo nie chciał iść spać o 22.00. Kompletny odlot. Ojciec miał ciężką ręke , po około 20 klapsach zacząłem jęczeć. Dostałem chyba z 50.
Wreszcie pozwolił mi wstać. Rozbieraj się, rozkazał. Zdziwiony tym poleceniem powoli rozebrałem się do naga. „Złóż ubranie, bałaganiarzu” – rozkazał. Dostałem jeszcze siarczystego klpa w tyłek.
Następnie zostałem wysłany do swojego pokoju: miałem się stawić ubrany w piżamę.
Gdy wróciłem, ojciec cały czas siedział na krześle. Miałem złe przeczucia. Ojciec zaordynował. „Przynieś pas”. Gdy to usłyszałem, rozpłakałem się i zacząłem prosić: „tatusiu proszę, nie…” Ostre spojrzenie ojca spowodowało, ze szybko poszedłem do szafy i wróciłem z paskiem w ręku. Ojciec tymczasem już stał przy krześle. Podałem ojcu pas, opuściłem spodnie i wdrapałem się na krzesło, wypinając gołą pupę kierunku Pawła i taty. Z mojego zachowania jasno wynikało, że nie potrzebuje żadnych instrukcji doskonale wiem, co ma robić. Było mi strasznie wstyd, tak dostać przed młodym. Ojciec zbił mnie na kwaśnie jabłko.
Ryczałem jak małolat, który stłukł kolano. Paweł tylko patrzył z rozdziawioną gębą. Wreszcie lanie dobiegło końca. Ojciec rzucił pasek na lóżko i wyszedł. Ja jeszcze przez klika minut leżałem wypięty i trząsłem się od płaczu. W końcu pozbierałem się, ostrożnie pociągnąłem spodnie od piżamy i odniosłem pasek. Tą noc oczywiście spałem na brzuchu. Siniaki zaczęły mi schodzić po tygodniu. Było to jedno z najgorszych lań, jakie dostałem od taty.

andrzej_77 - 2011-03-06, 08:15

O ryty, ostro!! Ja nie miałem ograniczeń czasowych jak byłem w domu. Mogłem siedzieć do której chciałem, jak na drugi dzień była szkoła, to siedziałem na własną odpowiedzialność. Jak miałem 17 lat to też ostro oberwałem od ojca - sznurem od żelazka po dupie. Miałem zabronione, aby iść na imprezę do pobliskiej dyskoteki, a mi bardzo zależało. Rodzice wyjęli i schowali klucze od domu, a ja... uciekłem przez okno z pierwszego piętra - zjechałem po rynnie. Rodzice zorientowali się i na mnie czekali. Jak wróciłem (pod wpływem) dostałem ok 40 sznurów. Nie pamiętam tego za bardzo, ale wiem, że rano jak wstałem obudził mnie potworny ból tyłka, jak go zobaczyłem to zamarłem, był cały posiekany. Później była poprawka - już paskiem - 10 uderzeń, awantura i kara :roll:
Przemek78 - 2011-03-06, 10:49

No współczuje, Andrzej.
Dostać 40 sznurów, to bardzo bolesna. Nawet jak niewiele czułeś, bo znieczulał Cię alkohol, to i tak tyłek długo się goił i musiałeś to odczuć potem.
Ja niestety miałem dość ograniczone swobody. W ogłoś tato traktował mnie jak dziecko, nawet, gdy byłem dorosły. Powroty o umówionej godzinie, zakaz palenia fajek, picia, pokazywanie zeszytów, indeksu na studiach, wysyłanie spać o określonej godzinie, spanie w piżamie i oczywiście sprawianie lania na goły tyłek…

andrzej_77 - 2011-03-06, 12:43

papierochy spróbowałem jako 9-letnie dziecko, brat mi dał spróbowac, a później dostaliśmy lanie- najpierw od taty kolegi ktory nas nakryl, a pozniej od naszego
Heniek - 2011-04-18, 00:33

Moja kuzynka dostawała w domu od wójka zawsze kablem , tak zwaną przez wójka piątkę, czyli pięć do kwadratu, dostawała jeszcze w przedszkolu, ale ja widziałem dwa razy raz jak była w szóstej i raz jak była w siódmej klasie podstawowej.
To pierwsze to było w pokoju na stołku, a ja siedziałem przy stole i coś jadłem.Wójek przyciągnął Grażyne do pokoju, ona była taka pulchniutka, miała taką fest pupę masywne nogi, wogóle jak na swój wiek była duża, na twarzy ładna, dwa długie warkocze.Wujek kazał jej sciągnąć majtki...
popatrzyła na mnie i nie chciała, uciekaj z tąd ! Co się gapisz ! krzyczała, lecz zaraz jak dostała po nogach dwa razy sznurem od żelazka, to już był spokój i tylko beczała i podskakiwała masując się po tych nogach.Zaraz póżniej zdjęła majtki całkiem i położyła na szafce. Była w takiej dość długiej, wręcz staromodnej plisowanej spódnicy, uniosła ja do góry , i nie mogła sobie z nią poradzić, bo co chciała się oprzec na krześle, to spódnica jej opadała.
Wreszcie się usadowiła i wujek zaczął lać, sznur był obtoczony materiałem, i jakoś taki dziwny był odgłos uderzeń.Grażyna tak się darła że aż mnie rozbolała głowa, a tak się rzycała na tym stołku i tak przebierała nogami że az trudno było się skupić. Kabel uderzając rozdzierał pośladki tak że aż się w nich zatapiał, pupy dyndały przez krótki czas zanim powróciły do poprzedniego położenia , i wtedy spadał kolejny kabel. Na dupie wykwitały ciemno brunatne i nabrzmiałe kable , a w miejscach grzie spadło kilka razy pojawiały się nabrzmiałe wypuchliny, po dwudziestu pieciu kablach na tyłku prawie nie było żadnego prześwitu, wyglądał jak pobojowisko.Wujek wyszedł a ona ledwie się zbierała z tego stołka, i strasznie ryczała.W drugim pokoju ryczała jeszcze z godzinę.

Drugi raz to było na łóżkua właściwie na takim potężnym tapczanie, pościelonym za łóżko.Wujek ją zawołał , już nie pamiętam za co to było i w ręce już trzymał sznur.Kładż się i rozbieraj putkę do lania ! Szybko bo zaraz będzie dwa razy tyle ! Grażyna tym razem bardzo posłusznie położyła się jaka długa i leżąc mocowała się ze spódnicą i majtkami. kiedy już się rozkryła wujej zaczął ją tak potwornie lać że aż się przestraszyłem długośc kabla ustawił w dłoni gdzieś chyba ponad metr, podwójnie i zamachy brał aż do sufitu, a póżniej z całej siły sprowadzał kabel na dupę Grażyny, znowóż tyłek rozstępował się pod tym uderzeniem, najpierw robił sie w tym miejscu biały, a później szybko siniał. Grażyna po każdym uderzeniu kabla unosiła tak śmiesznie pupę do góry, potem ją szybko opuszczała i zaciskaŁA pośladki tak aż się zmarszczały, póżniej fikała pupą o wierzgała nogami jak opentana, a wujek w tym czasie podnosił kabel do góry i znów go z wielką siłą opuszczal, znowu kabel zatapiał się w pośladkach, znowu pupa szła w górę i tak dalej. Geażyna wołała w niebo głosy, darła sie przerażliwie chwytała rękami co się tylko dało ta że cała pościel na tym tapczanie była zdarta i poplątana, a tyłek był coraz bardziej granatowy.Kiedy wojek skończył to wyszedł, wtedy ja z Ciotką pomagałem się jej pozbierać , pamiętam kiedy próbowała włożyć majtki, to się przewróciła, też ryczała póżniej prawie godzinę.Czasem o tym myślę, zawsze z pewnym podnieceniem. Fajnie że sobie to przypomniałem.

waldek - 2011-04-19, 22:53

Ja opiszę jak dostała moja kuzynka kiedy przebywałem u ciotki na wakacjach.Ona to bylo niezłe ziółko ! Dokuczała matce i ojcu równo!No imnie również, ja byłem wtedy może w siódmej klasie szkoły podstawowej, a ona już pannica druga albo trzecia klasa LO, ale raczej jak pamiętam druga.Poszedłem ciotce po zakupy, ale póżniej miałem gdzieś jeszcze iść, wiec ubrany byłem w jasniutki kremowy garniturek.Spotkałem ją na miescie, zaproponowała abyśmy poszli obejrzec spalenisko, bo tam był wielki pożar dużo budynków się spaliło. Kiedy zaszliśmy na miejsce ni stąd ni z owąd zlapała taki spalony czarny beleczek i wysmarowała mi cały ten kremowy garniturek, poleciałem do domu zły, prawie płacząc ze złości.Ciotka o mwszystko mnie wypytała, tak że jak sie dowiedziała to już tylko czekała na nią.Ciotka zawołała mnie do pokoju i kazała mi siadać, Mela zaraz przyjdzie. Za jakieś 10 minut weszła do domu. Ciotka kazała jej nzdjąć buty i natychmiast przyjść do pokoju. Kiedy weszła i zobaczyła że ja tam siedzę, to strasznie się zmieszała... Bedzie lanie! wiesz chyba za co ? Krzyknęła ciotka, nie odpowiedziała nic tylko pochlipując opuściła głowę. Spytała błagalnym głosem dławiąc sie czy ja mógłbym wyjść z pokoju? Ciotka jednak warknęła że nie, bo ja jestem poszkodowany w wyniku jej przewinienia i bede głównym widzem. Widziałem jak zaczęła sie trzęść jak galareta, zapytała roztrzęsionym głosem ; ile, ile ? Ciotka rzuciła liczbe 24, Wystaw krzesło na środek i podaj pas ! A pas nie był zwyczxajny, nie taki od spodni, ale od maszyny, taki ze cztery centymetru szeroki i gruby na jakieś 7 mm. Płacząc ustawiła krzesło na środku pokoju i zdjęła ze sciennego haka ten pas i podała go ciotce. Póżniej stanęła przy krześle i zaczęła się ociągać. Az ciotka zawyła - no długo jeszcze będę czekała, - natychmiast majtki na dół.Kuzynka włożyła rece pod spudniczkę, jakby chciała abym do ostatniej chwili nie zobaczył jej pupy i od spodu ciągnęła majtki w dół, a kiedy spoczęły na wysokości kolan, oparła sie rękami o krzesło i zaczęła się na nim układać. Jak tylko się ułożyła Ciotka kazała jej podwinąć tę kiecke i głośni liczyć razy.Rozległo sie pierwsze klaśniecie, takie że az zaswidrowało w uszach , na jej tyłku wykwitła natychmiast prawie całkiem czarna prega o szerokosci pasa Raaaz wrzasnęła, plask dwwwaaa i tak do konca rzeciągle wykrzykiwała zadawane razy, a tak sie wierciła na tym stołku że nigi chodziły jej tak jakby maszerowała.Kiedy lanie sie skończyło tyłek i parę centymetrów poniżej miała całkiem czarnya do okoła utworzyła sie brunatna napuchnięta obwódka. Póżniej nie oddzywała sie do mnie az do końca mojego pobytu.
Kocio - 2011-04-20, 12:25

Daaawno temu, jak jeszcze mieszkałem zrodzicami często słyszałem jak mieszkająca pietro wyżej sąsiadka lała pasem kilkunastoletnią córkę (blok był b.akustyczny i zwłaszcza na klatce schodowej wszystko było słychać). Miałem sprzeczne odczucia, bo z 1 strony b.współczulem tej dziewczynie, a z drugiej strony te odgłosy podniecały mnie niesamowicie, a przecież nie miałem wpływu na te reakcje. Córka była uparta i po 1 turze lania i pytaniach typu "jeszcze Ci mało? Chcesz jescze?" itp nieraz nastepowala 2-ga... A matka nie zartowała - kiedyś w sumie naliczyłem ponad 60 uderzeń. A gdy te dziewczyne spotykalem np na 2-gi dzien na klatce schodowej, odzywały wspomnienia i wracalo podniecenie... Ciekaw jestem, czy ktos mial podobne przezycia...
Pozdrawiam - Kocio

Grzegorz - 2011-04-20, 23:54

U mnie za sciana mieszkala dziewczyna z rodzicami. Tak gdzies prawie do 19 tki dostawala w domu strasne lania od ojca i tez dosc czesto, raz na miesiac. Ojciec to bardzo nieprzyjemny, niemily i zaciety facet. Lal ja rzemieniem doslownie za wszystko, przez sciane bylo slychac tak jak z drugiego pokoju. Musiala sie klasc na krzesle spuszczac majtki i co tam miala jeszcze i dostawala nie mniej niz 25, a czesto sporo wiecej. Jak juz lezala na krzesle to zawsze zakrywala pupe rekami bo chyba sie bala pierwszych razow,ojciec sie zawsze na nia darl zabiez te rece, zabiez do cholery te rece z tylka !, to troche trwalo i zawsze prawie za to dostawala dokladke 5 rzemieni, dostawala tez wiecej jak spadla z krzesla, albo uciekla. Darla sie tak strasznie ze az mnie nieraz ciarki przechodzily, chlastalo tak ze Moj Panie ! Wierzgala chyba strasznie nogami bo zawsze bylo slychac jak walila nogami o podloge i przesuwalo sie krzeslo. Dwa razy pamietam dostala ponad 50 to musialo byc za cos powaznego.po 17 razie spadla z krzesla i miala juz 5 wiecej. Przy 40 blagala ojca zeby nie bil jeden za drugim bo nie wytrzyma, tylko po jednym razie. Wtedy ojciec kazal jej wstac,podciagnac majtki, opuscic spudnice i przez nastepne 15 razow musiala do kazdego rzemienia podciagac spudnice, spuszczac majtki i klasc sie , dostawala i musiala wstac, podciagnac majtki , opuscic spudnice i znowu i tak do konca. Nastepnym razem jak bylo tyle to liczyla, wyjac,i drac sie z bolu.
Kiedys po ktoryms laniu widzialem ja przed domem na ulicy na rowerze, stala siedzac bokiem na siodelku i rozmawiala z kolezanka, miala biale spodenki z dosc szerokimi nogaweczkami, troche odstawaly i widac bylo bokiem troche pupy, miala straszne slady, prega na predze i wszystko w kolorze sino purpurowym.

Rodzynek - 2011-04-21, 01:05

Fajnie było mieć w dzieciństwie takie sąsiedztwo. Teraz jest co wspominać :-)
sebimar - 2011-04-29, 11:57

Wcale nie fajnie :evil: Przez to rozbudziły się nasze spankingowe fantazje i teraz to my cierpimy bo nie możemy ich zrealizować :-(
J23 - 2011-04-29, 17:16

A kto Ci broni realizować?
sebimar - 2011-04-29, 22:59

W tym jest ambaras żeby dwoje chciało na raz ;-)
Beata - 2011-05-03, 23:13

sebimar napisał/a:
Wcale nie fajnie :evil: Przez to rozbudziły się nasze spankingowe fantazje i teraz to my cierpimy bo nie możemy ich zrealizować :-(

I dobrze Wam tak :-P Kiedyś delektowaliście się cudzym cierpieniem to teraz sami pocierpcie chociaż trochę :-)

Bart - 2011-05-06, 13:12

Delektowaliśmy się chyba jednak nie samym cierpieniem ale sposobem w jaki się je zadaje :idea: Ja bardzo lubiłem patrzeć jak moja siostra dostaje pasem po gołej dupie dlatego że dostawała właśnie w ten sposób. Gdyby ojciec ją bił np. ręką po głowie albo targał za uszy to już by mnie zupełnie nie kręciło. Ale jednocześnie bardzo jej współczułem bo w przeciwieństwie do Rodzynka dobrze wiedziałem jak to jest być na jej miejscu :-(
Rodzynek - 2011-05-16, 15:29

Aż takim zimnym draniem to nie byłem. Też troche współczułem sąsiadkom ale co ja mogłem poradzić na to że odgłosy ich lań mnie jarały. Duże wrażenie na mnie robiły też efekty jakie lanie przynosi. Dziewczyny na codzień były raczej grzeczne i posłuszne ale zaraz po laniu to przez jakiś czas chodziły jak zdalnie sterowane i na przyspieszonych obrotach. Prawdziwy ideał!
Beata - 2011-05-17, 14:35

Ja też tak chodziłam "jak zdalnie sterowana i na przyspieszonych obrotach". Przez dzień, może dwa... Kiedy tyłek mocno szczypie to się myśli tylko o tym, żeby nie dostać poprawki ale jak już przestanie szczypać to priorytety myślowe się zmieniają ;-)
andrzej_77 - 2011-05-24, 08:41

Też po zbiciu tyłka przez ojca chodziłem przez 1-2 dni jak w zegarku, czasem dłużej jeśli miałem posiniaczony tyłek
Krzysiek - 2011-05-24, 10:17

To chyba wszyscy jak nie większość czując na tyłku otrzymane lanie chodziło jak w zegarku dopóty tyłek bolał, a jak przestawał to znów były wagary, jedynki i inne wybryki.
karol - 2011-05-30, 15:57

Jednego z moich kolegów rodzice lali za późne powroty do domu. Często jak szliśmy razem to specjalnie robiliśmy dalsze wypady wiedząc że kolega dostanie. Zwłaszcza zimą gdy wcześnie robiło się ciemno trudno było wyczuć która godzina, a my specjalnie zabawy przeciągaliśmy. Później jak wracaliśmy to odprowadzaliśmy go do klatki i udawaliśmy że idziemy do swoich domów. Za chwilę wracaliśmy pod jego drzwi i podsłuchiwaliśmy jak dostaje lanie. Dostawał na korytarzu a więc wszystko było słychać. Zawsze do lania musiał rozebrać się do naga, gdyż słyszeliśmy jego pochlipywania i co jakiś czas polecenia któregoś z rodziców. zdejmuj spodnie, podkoszulek też , ściągaj rajstopy i majtki. I za chwilę słychać było świst kabla i jego wisk mamo nieeeee, alaaaaa,. Następnego dnia gdy w szatni przebierał się na wf i zdejmował rajstopy widać było pręgi po kablu.
MAX - 2011-06-05, 23:56

Lanie było dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Ostatni raz pasem na gołą pupę dostałem będąc już niemal siedemnastolatkiem. Nie było to przyjemne. Ale doświadczyłem, i to trzykrotnie, że jest w laniu jest coś niezwykle przyjemnego. Oczywiście pod warunkiem, że dostaje je ktoś inny.
Po raz pierwszy, jako dwunastolatek, zobaczyłem, jak mój rówieśnik dostaje od ojca pasem na gołą. Ależ mi się to podobało! Niesamowite wrażenie!
Jeszcze większe przeżyłem dwa lata później, gdy jakaś kobieta ściągnęła majtki swojej pięcio lub sześcioletniej córce, choć raczej podopiecznej, i wlepiła kilka klapsów.
Ale naprawdę dużą atrakcją było lanie, które dostała moja kuzynka. Wówczas niespełna rok ode mnie młodsza. Nie było to jakieś okropne lanie. Tak z dziesięć może dwanaście pasów. Ale za to mocnych i wymierzonych w gołą pupę dobrze rozwiniętej trzynastolatki. Ciotka co prawda wyprosiła mnie z pokoju, w którym dawała swej córce lanie, ale była na tyle wkurzona, że nie zwracała uwagi co robię a przestraszona kuzynka nawet nie poczekała aż wyjdę tylko od razu ściągnęła majtki i położyła się na wersalce z gołą pupą do góry.
Nagie, blade pośladki trzynastolatki, na których ląduje kolejny bolesny pas mógłbym oglądać codziennie aż do dziś.

szkieletor - 2011-07-01, 21:02

O tym,że dostaje lanie w domu wiedzieli chyba wszyscy sasiedzi w klatce schodowej (moja mama była bardzo wylewna) a więc zapewne i ich dzieci.Nikt mi publicznie nie robił jakis uwag.Jak dostawałem tłumiłem to raczej w sobie,miałem łzy w oczach ale nie krzyczałem,O tym,że dostaje sąsiedzi mogli słyszeć po poleceniach ,czasem krzykach mamy abym szybko rozbierał się i kładł. Z czasem gdy byłem starszy mama zachowywała sie bardziej spokojniej.Moze wstydziła sie tego ze mnie tak karze.
W młodzienczym wieku byłem świadkiem lania jakie dostała moja 15 letnia wówczas siostra cioteczna.Miała jeszcze dwie siostry(o rok i 5 lat młodsze).Wszystkie siedziały na wersalce i patrzyły jak siostra dostaje.Ja byłem z tatą.Kuzynka płakała wrecz histeryzowała jak jej mama kazała jej opuścić majtki,Potem po każdym laniu darła sie : mamo,mamuniu prosze,nie bij.Zasłaniała rękami pupe ,więc czas lania wydłużał się.Miałem mieszane uczucia.Z jednej strony było mi jej żal,z drugiej strony czułem podniecenie.Dodam,że dostała sznurem od żelazka chyba z 10 razy

do szkieletor - 2011-07-01, 23:42

Szkieletor masz rodzeństwo? oni tez dostawali w twojej obecnosci czy tylko ty? ,bo ja bylem tylko karany z calego rozentswa
andrzej_77 - 2011-07-02, 08:27

Szkieletor: raz piszesz w formie żeńskiej a raz w męskiej :P
szkieletor - 2011-07-02, 20:49

do szkieletor napisał/a:
Szkieletor masz rodzeństwo? oni tez dostawali w twojej obecnosci czy tylko ty? ,bo ja bylem tylko karany z calego rozentswa

Mam siostre starszą o 2 lata.W zasadzie to nie było jakiegoś specjalnego miejsca na osobności gdzie bylibyśmy karani.Jak siostra była w wieku dojrzewania czasem mnie ojciec wyganiał z pokoiu ale nie zamykał go,wiec mogłem podglądać jak dostaje

szkieletor - 2011-07-02, 20:53

andrzej_77 napisał/a:
Szkieletor: raz piszesz w formie żeńskiej a raz w męskiej :P

Niewiem o co ci chodzi andrzej_77 jestem stuprocentowym facetem :)

andrzej_77 - 2011-07-02, 22:51

szkieletor napisał/a:
andrzej_77 napisał/a:
Szkieletor: raz piszesz w formie żeńskiej a raz w męskiej :P

Niewiem o co ci chodzi andrzej_77 jestem stuprocentowym facetem :)


chodzi mi o ten wpis:
szkieletor napisał/a:
Starsza pani zmarła, gdy miałam 14 lat. Na jej miejsce dokwaterowano rodzinę z trójką chłopaków. Jeden był rok starszy ode mnie, dwaj pozostali znacznie młodsi - 8 i 10 lat. No i przyszła pierwsza kara po ich wprowadzeniu się. Chłopcy od razu wyczuli co się szykuje i w komplecie zjawili się w przedpokoju, a mama każe mi przygotować się do lania. Nie wiedziałam co robić. Dobrze pamiętałam, że jak raz była u mnie koleżanka i odmówiłam ściągnięcia majtek to nie dość, że i tak przy niej dostałam to następnego dnia było jeszcze dodatkowe lanie. Czerwona, jak burak, udając, że trzymam fason, podałam rzemień jednemu z synów lokatora, podniosłam sukienkę, ściągnęłam majtki i położyłam się na krześle. Pupę już chyba wtedy miałam czerwoną ze wstydu. Gdy w przedpokoju zjawiła się mama kątem oka zauważyłam, jak chłopak z wyraźnym zadowoleniem na twarzy podaje jej rzemień i mówi usłużne "proszę"... I tak było jeszcze prawie trzy lata.
A oni dostawali ci chlopacy ?

Bobo - 2011-07-03, 00:48

Ale żeś się Dziuniek wydurnił :lol: To jest wpis Basika który szkieletor usiłował zacytować ale mu nie wyszło :lol:
andrzej_77 - 2011-07-03, 10:33

aha, chyba że :)
zwracam honor :)
a koledze życzę powodzenia w cytowaniu :P

szkieletor - 2011-07-03, 13:41

andrzej_77 napisał/a:
aha, chyba że :)
zwracam honor :)
a koledze życzę powodzenia w cytowaniu :P

No Bobo mnie wytłumaczył choć moglem zrobić to sam,ale z początku nie zorientowałem się o co ci chodzi.Ja andrzej_77 jestem w tym wieku że obsługi komputera uczyłem się na własnych błędach a nie w szkole i stąd nie zawsze wszystko wychodzi mi dobrze w pisaniu,a nie będe przecież prosił dzieci o pomoc w tym temacie :)Przeprosiny przyjmuje

andrzej_77 - 2011-07-03, 21:32

spokojnie, ja też uczyłem się sam :)
andrzej_77 - 2011-07-05, 09:55

Jak wspomniałem wcześniej kilka razy zdarzyło mi się widzieć lanie, jakie dostaje mój brat. Jedno z takich większych odbyło się w lany poniedziałek. Mój dwunastoletni wówczas brat wpadł na pomysł, aby rzucać w dziewczyny woreczkiem z wodą. Zabawa była przednia, ja tam wolałem biegać z pistoletem, aczkolwiek mieliśmy się wzajemnie pilnować, bo ja byłem lekko przeziębiony, więc Krzysiek musiał uważać, żeby na mnie za bardzo nie lali. Ale nic z tego nie wyszło :P Ja wróciłem pierwszy cały przemoczony, mama na mnie krzyczała, a ja beczałem. Ale mi nie wlali, ale byli mocno zdenerwowani. Z całej tej reprymendy uratował mnie dzwonek do drzwi, stała w nim starsza kobietka - cała mokra i czerwona ze złości. Okazało się, że jak wychodziła z kościoła została oblana i przez Krzyska i przez jego kolegę. Chłopcy oczywiście uciekli, a ona cudem zdobyła adres. Jednak dla potwierdzenia sytuacji, tata mnie zawołał, a ja ze łzami w oczach stanąłem przed tą panią i ojciec się zapytał, czy to czasem nie byłem ja, ale ta pani zaprzeczyła i powiedziała, że mnie tam w ogóle nie widziała. Na co ojciec do mnie, że mam szczęście, bo w takim razie skończy się jedynie na karze. Dostałem wtedy zakaz wychodzenia z domu, abym się nie rozchorował. Mój brat jak tylko zjawił się w domu, zapytany o to jakbyło i czegoś nie wywinał dostał w pysk jak zaprzeczył -za kłamstwo. Później tata kazał mu się ubrać w krótkie spodenki i podkoszulek i wyjaśnił za co oberwał. następnie kazał mu wejść do wanny i wylał na niego wiadro z wodą. Jak lekko obeschnął oberwał na mokro pasem wojskowym. Nieźle płakał. A po poszedł do mnie i zaczął mnie bić :( bo myślał, że ja coś nagadałem, ale jak wparowała matka to mu jeszcze poprawiła za jego zachowanie wobec mnie. Na tyłku nie mógł siedzieć kilka dni.
andrzej_77 - 2011-09-16, 08:50

Jak miałem 10-12 lat u nas na osiedle wprowadził się chłopiec z zespołem Downa. Był ode mnie młodszy o 3 lata, który często dostawał pasy od swojego ojczyma. Matka za bardzo się nim nie interesowała, a ojczym zajmował się jego wychowaniem. Nie bardzo wtedy rozumiałem, że on jest chory, dlatego z kumplami często mu dokuczaliśmy. Współczuliśmy mu, bo w sumie wiele rzeczy robił bo myśmy mu kazali, później się śmieliśmy. Teraz po latach jest mi z tego powodu bardzo wstyd. Sam powinienem za to oberwać od swojego ojca, ale on nigdy nas nie wydał. Jakby kolega na kablował zapewne więcej bym go nie tknął. Nawet żałuję, że tego nie zrobił. Jego ojczym potrafił - jak przyłapał na gorącym uczynku - wziąć kogoś za ucho i zaprowadzić do rodziców na skargę. A wtedy już w większości domów było lanie. Za drugim razem ojczym sam już wymierzał bolesną sprawiedliwość i każdy się modlił, abym nie powiedział też i rodzicom.
andrzej_77 - 2011-09-16, 08:52

Zapomniałem dopisać, że jego ojczym często bił go na ławce na podworku. Kamil bardzo wtedy płakał i prosił tatę, aby przestał. My wtedy często siedzieliśmy gdzieś na wprost (w bezpiecznej odległości) i się śmialismy i często wymienialiśmy się spostrzeżeniami jak biją nasi rodzice.
Maja - 2011-09-16, 18:59

andrzej_77 napisał/a:
Za drugim razem ojczym sam już wymierzał bolesną sprawiedliwość i każdy się modlił, abym nie powiedział też i rodzicom.

Jak to sam wymierzał?

andrzej_77 - 2011-09-16, 19:31

Sprawiał lanie temu, kto dokuczył jego synowi, czasem też szedł na skargę do rodziców winowajcy
Beata - 2011-09-16, 22:20

No a co na to Wasi rodzice? Mój tata by nie pozwolił komuś obcemu mnie zbić. Oczywiście mam na myśli solidne lanie a nie jakiś klaps ;-)
andrzej_77 - 2011-09-16, 22:39

U nas takie czasy były, że zwykle rodzice nie mieli nic przeciwko. Zwykle dość boleśnie poprawiali :cry:
Beata - 2011-09-16, 22:56

To nie jest kwestia czasów tylko pewnych zasad. Zresztą moje czasy były chyba wcześniejsze od Twoich ;-)
andrzej_77 - 2011-09-17, 09:50

Moi rodzice raczej na takie postępowanie pozwalali. W końcu nikt nie bił mnie bezpodstawnie. Zawsze, gdy taka sytuacja miała miejsce - szczególnie, gdy rzecz miała miejsce na dworze - prosiłem tą osobę, aby nic nie mówiła rodzicom. W domu zapewne dostał bym lanie i karę na wyjścia z domu.
Isztar77 - 2011-10-20, 13:15
Temat postu: Czy w dzieciństwie byliście świadkiem czyjegoś lania ?
Co do obecności przy czyichś laniach, to zdarzało się. Byłem świadkiem lań rodzeństwa, przy tzw. wspólnych laniach, które się zdarzały i u rodziny ojca, do której czasami jeździliśmy w góry.
Maja - 2011-11-02, 18:45

I znowu apetytu narobił i uciekł :-( Napisz jeszcze coś o tych wspólnych laniach bo to temat arcyciekawy ;-)
Beata - 2011-11-02, 22:36

Masz rację Maja. Wiele lań w życiu dostałam ale "wspólnego" jakoś mi się nie zdarzyło, wiec chętnie poczytam :-)
Isztar77 - 2011-11-03, 15:07

Beata napisał/a:
Masz rację Maja. Wiele lań w życiu dostałam ale "wspólnego" jakoś mi się nie zdarzyło, wiec chętnie poczytam :-)


Wspólne lania to nie było nic nadzwyczajnego. Po prostu u nas była zasada, że za wspólne przewinienia (jak narozrabialiśmy wspólnie z siostrą/siostrami) dostawaliśmy razem, czyli każdy "winowajca" w obecności drugiego. A u rodziny ojca to z kolei panował cały ceremoniał, polegający m.in. na tym, że dzieci były obecne przy laniach rodzeństwa, nawet jak same nie dostawały. Podobno miało to wymiar prewencyjny. Ale u mnie nie było praktykowane.

Maja - 2011-11-03, 15:25

No ale jak konkretnie przebiegały te lania? Czym dostawaliście? Czy na gołe tyłki? Były jakieś ustalone procedury czy improwizacja?
Isztar77 - 2011-11-03, 15:50

Maja napisał/a:
No ale jak konkretnie przebiegały te lania? Czym dostawaliście? Czy na gołe tyłki? Były jakieś ustalone procedury czy improwizacja?


Cóż za dążenie do szczegółowości :) Lanie wymierzał ojciec i zawsze na goły tyłek. Matka tylko w wyjątkowych wypadkach i zdarzało się jej wlać nie na gołą. Ale jak wspomniałem to były wyjątki. Do lania był przeznaczony specjalny skórzany pas, który wisiał w szafie w przedpokoju, i który trzeba było przynieść samemu. Przy laniach wspólnych przynosił ten, kto pierwszy dostawał. A dalej procedura była standardowa. Lanie odbywało się w pokoju ojca, który nazywaliśmy gabinetem. Była tam taka skórzana kanapa/sofa. Trzeba było opuścić ubranie od pasa w dół (z tego co pamiętam, to jak siostry były w spódnicach, to spódnice zdejmowały, ale reszta, tj. np. rajstopy, no i majtki, szły w dół) i przełożyć się przez boczne oparcie tej kanapy. Górna część ciała leżała zatem trochę na kanapie, nogi zwisały lub dotykały podłogi, a tyłek był nieźle wyeksponowany. A potem, to już chyba wiadomo co było. A jak to wyglądało u Ciebie, Maju?[/quote]

Maja - 2011-11-03, 17:56

U mnie to w ogóle nie wyglądało bo nigdy do niczego poważnego nie doszło. I stąd też bierze się to moje dążenie do szczegółowosci ;-) Proszę napisz jeszcze coś o laniach u rodziny ojca :-)
Isztar77 - 2011-11-03, 18:40

Maja napisał/a:
U mnie to w ogóle nie wyglądało bo nigdy do niczego poważnego nie doszło. I stąd też bierze się to moje dążenie do szczegółowosci ;-) Proszę napisz jeszcze coś o laniach u rodziny ojca :-)


Czyli nigdy po tyłku nie dostałaś? Czyżby przedstawicielka pokolenia wychowywanego bezstresowo? ;-) Skąd zatem takie zainteresowanie tematem, tym bardziej, że takie procedury nie należały do przyjemnych? A poza tym, może warto spróbować teraz? Lepiej późno, niż wcale. :->

Maja - 2011-11-03, 19:25

Takiego solidnego lania na goły tyłek nigdy nie dostałam. Może jakieś klapsy jak byłam mała. Ale jestem jeszcze z normalnego pokolenia bo wiem że niektóre moje koleżanki dostawały i to właśnie rozbudziło moje zainteresowanie tematem. Spróbować może i warto ale trochę boję się rozczarowania ;-)
Isztar77 - 2011-11-03, 19:28

Maja napisał/a:
Takiego solidnego lania na goły tyłek nigdy nie dostałam. Może jakieś klapsy jak byłam mała. Ale jestem jeszcze z normalnego pokolenia bo wiem że niektóre moje koleżanki dostawały i to właśnie rozbudziło moje zainteresowanie tematem. Spróbować może i warto ale trochę boję się rozczarowania ;-)


A czym tu się można rozczarować? Najwyżej stwierdzisz, że to nie takie fajne, jak myślałaś. :-/

Isztar77 - 2011-11-03, 19:29

Maja napisał/a:
Takiego solidnego lania na goły tyłek nigdy nie dostałam. Może jakieś klapsy jak byłam mała. Ale jestem jeszcze z normalnego pokolenia bo wiem że niektóre moje koleżanki dostawały i to właśnie rozbudziło moje zainteresowanie tematem. Spróbować może i warto ale trochę boję się rozczarowania ;-)


A jeśli chodzi o lania u rodziny, to tam był, jak wspomniałem, dość rozbudowany ceremoniał. Zresztą jak bywaliśmy tam sami z siostrami na dłużej w ferie lub wakacje, to mieliśmy tego okazję doświadczyć, również jako tzw. czynni uczestnicy. Zasady były bowiem prosto przedstawione przez naszych rodziców – jak jesteśmy u wujka, stosujemy się do jego reguł i ponosimy konsekwencje ich naruszenia. A te konsekwencje nie były miłe, gorsze chyba od domowych. Jeżeli doszło do przewinienia, za które było lanie, wujek zwoływał wszystkich do salonu, łącznie z ciotką. Potem wygłaszał tyradę o złym zachowaniu, mówił kto będzie ukarany i ile razy dostanie. Wyznaczał osobę, która przynosi taboret i rzemień, a następnie się zaczynało. Ci którzy nie mieli być karani, stali i patrzyli. Co ciekawe, czego nie mogłem do końca zrozumieć, karani musieli od początku stać w samych podkoszulkach i majtkach, a zimą w podkoszulkach i rajstopach. Podobno miało to dodatkowo zwiększać upokorzenie i wymiar kary, tak mi przynajmniej kuzynki tłumaczyły. Najgorszy jednak był ten rzemień. Nie wiem, co to dokładnie było, ale po pierwszym strzale miało się dość. Po otrzymaniu należnej porcji trzeba było podziękować i grzecznie stanąć przy ścianie, czekając na koniec egzekucji. U mnie w domu tak rozbudowanych ceremoniałów jednak nie było.

Maja - 2011-11-03, 19:49

Dzięki za opisy :-) Chociaż trochę pobieżne ale to lepiej niż nic. A stwierdzenie ze "to" nie jest takie fajne jak myślałam byłoby dla mnie bardzo bolesnym ciosem :lol:
Isztar77 - 2011-11-03, 19:51

Maja napisał/a:
Dzięki za opisy :-) Chociaż trochę pobieżne ale to lepiej niż nic. A stwierdzenie ze "to" nie jest takie fajne jak myślałam byłoby dla mnie bardzo bolesnym ciosem :lol:


Pobieżne? To jakie w takim razie szczegóły chciałabyś jeszcze wiedzieć? A co do "tego" to mimo wszystko polecam spróbować. Wydaje mi się, że jednak okazałoby się fajne, zwłaszcza z uwagi na Twoje zainteresowanie tematem.

Maja - 2011-11-03, 23:08

Po prostu jak najwięcej szczegółów. Ja nie tylko nie przeżyłam ale też i nigdy nie widziałam takiego ceremonialnego lania więc nawet trudno mi sobie coś takiego wyobrazić. Na przykład zupełnie pominąłeś kwestie emocji. Jakoś mi się nie chce wierzyć że kładliście się do lania jak do masażu a potem wstawaliscie jak gdyby nigdy nic :-)
Beata - 2011-11-03, 23:46

No to Isztar wpadłeś jak śliwka w kompot. Jak Maja z Moni kogoś dorwą to oddechu trudno złapać. One już zamęczyły Szkieletora! :lol:

Isztar77 napisał/a:
Co ciekawe, czego nie mogłem do końca zrozumieć, karani musieli od początku stać w samych podkoszulkach i majtkach, a zimą w podkoszulkach i rajstopach. Podobno miało to dodatkowo zwiększać upokorzenie i wymiar kary, tak mi przynajmniej kuzynki tłumaczyły.

Czyli u kuzynów jednak nie było na gołą? Mnie kiedyś też trochę dziwiły moje ceremoniały ale teraz mogę powiedzieć że są potrzebne. Dzięki temu karany bardziej rozumie, że to co się dzieje to jest właśnie kara a nie jakiś wybuch złości rodziców. A dziecko ganiane z pasem po domu i tłuczone na oślep mogłoby sobie tak własnie pomysleć.

Krzysiek - 2011-11-04, 01:39

Nikt Szkieletora nie zamęczył, po prostu nie ma czasu pisać bo ma dużo pracy i jest za bardzo zmęczony, czasem mu sił tylko starcza żeby pogadać na gg chwilę. Jak będzie miał wolnego więcej to na pewno opisze dalsze lanie.
Isztar77 - 2011-11-04, 11:41

Maja napisał/a:
Po prostu jak najwięcej szczegółów. Ja nie tylko nie przeżyłam ale też i nigdy nie widziałam takiego ceremonialnego lania więc nawet trudno mi sobie coś takiego wyobrazić. Na przykład zupełnie pominąłeś kwestie emocji. Jakoś mi się nie chce wierzyć że kładliście się do lania jak do masażu a potem wstawaliscie jak gdyby nigdy nic :-)


Trochę ciężko po tylu latach oddać emocje, zwłaszcza że były one różne, głównie w zależności od okoliczności i wieku. Gdy byliśmy młodsi, to na pewno był stres i strach, siostry zwykle ryczały już przy omawianiu przewinień i kary, prosząc często o zmianę decyzji, co jednakże nigdy efektu nie przynosiło. Wręcz przeciwnie, ojciec ze stoickim spokojem wyjaśniał, że albo się za chwilę ktoś położy, albo będzie dodatkowa porcja, co się czasami, choć rzadko, zdarzało, w przypadku zbyt długiego ociągania. Ja osobiście nie pamiętam, żebym ryczał przed laniem (no może jak byłem naprawdę mały – wczesna podstawówka), ale w trakcie było już gorzej. W późniejszych latach traktowaliśmy to już bardziej jako smutną konieczność i naturalną konsekwencję naruszenia zasad. Zresztą nie byliśmy w żaden sposób terroryzowani, z rodzicami mieliśmy dobre układy i w sumie dość dużo nam było wolno. Nie było problemów np. z imprezami, koncertami, wyjazdami itp. Panowały jednak konkretne i przejrzyste zasady w określonych sprawach, których naruszenie zasadniczo kończyło się w jeden sposób. Mieliśmy tego pełną świadomość, więc nie było co za specjalnie potem przy „wypłacie” rozdzierać szat i udawać wielce pokrzywdzonych. Wszystko można było sobie zresztą skalkulować metodą zysków i strat. Jeżeli chciałeś zrobić coś, na co był zakaz, to mogłeś to zrobić, ale z pełną świadomością, że tyłek raczej to odczuje. No i nie kładliśmy się jak do masażu, tylko jak do lania ;-) . Czasami faktycznie ciężko było uleżeć w miejscu, zwłaszcza przy dłuższych „rozmowach” pasa z tyłkiem.

Moni - 2011-11-04, 12:32

Beata napisał/a:
No to Isztar wpadłeś jak śliwka w kompot. Jak Maja z Moni kogoś dorwą to oddechu trudno złapać. One już zamęczyły Szkieletora! :lol:

Skoro zostałam wywołana to chciałam powiedzieć że do zamęczenia Szkieletora się nie przyznaję ale opisy Isztara oczywiście czytam z wielką przyjemnością :-)
Isztarze a ile pasów zwykle dostawaliście i jak długo wasze tyłki dochodziły do siebie po "masażu"?

Isztar77 - 2011-11-04, 13:18

Moni napisał/a:
Beata napisał/a:
No to Isztar wpadłeś jak śliwka w kompot. Jak Maja z Moni kogoś dorwą to oddechu trudno złapać. One już zamęczyły Szkieletora! :lol:

Skoro zostałam wywołana to chciałam powiedzieć że do zamęczenia Szkieletora się nie przyznaję ale opisy Isztara oczywiście czytam z wielką przyjemnością :-)
Isztarze a ile pasów zwykle dostawaliście i jak długo wasze tyłki dochodziły do siebie po "masażu"?


Nie było stałego „cennika”, w związku z tym zawsze był dodatkowy dreszczyk emocji, ile będzie tym razem. Ilość ustalał ojciec bezpośrednio przed laniem i jak wyjaśniał, brał pod uwagę rodzaj przewinienia i „stopień głupoty” przy jego popełnieniu :lol: . Różnie zatem bywało. A czas regeneracji tyłka był, jak to zwykle w takich sprawach, proporcjonalny do ilości pasów. Mówiąc szczerze, to nawet chyba nie byłbym w stanie sobie teraz przypomnieć, ile dni się odczuwało taką rozmowę dyscyplinującą, ale myślę, że kilka to na pewno. A Ty, Moni, masz jakieś doświadczenia własne w tych sprawach?

Isztar77 - 2011-11-04, 13:25

Beata napisał/a:
No to Isztar wpadłeś jak śliwka w kompot. Jak Maja z Moni kogoś dorwą to oddechu trudno złapać. One już zamęczyły Szkieletora! :lol:

Isztar77 napisał/a:
Co ciekawe, czego nie mogłem do końca zrozumieć, karani musieli od początku stać w samych podkoszulkach i majtkach, a zimą w podkoszulkach i rajstopach. Podobno miało to dodatkowo zwiększać upokorzenie i wymiar kary, tak mi przynajmniej kuzynki tłumaczyły.

Czyli u kuzynów jednak nie było na gołą? Mnie kiedyś też trochę dziwiły moje ceremoniały ale teraz mogę powiedzieć że są potrzebne. Dzięki temu karany bardziej rozumie, że to co się dzieje to jest właśnie kara a nie jakiś wybuch złości rodziców. A dziecko ganiane z pasem po domu i tłuczone na oślep mogłoby sobie tak własnie pomysleć.


U kuzynów też było jak najbardziej na gołą. Stało się ubranym, tak jak opisałem, a gdy nadeszła kolej na lanie, podchodziło się do taboretu, to co było na tyłku wędrowało w dół i z gołym tyłkiem kładło się na taborecie. A potem już działał wujek.

Moni - 2011-11-04, 13:56

Isztar77 napisał/a:
A Ty, Moni, masz jakieś doświadczenia własne w tych sprawach?

Podobnie jak Maja byłam i jestem niepraktykująca ale miałam przynajmniej to wielkie szczęście raz zobaczyć na żywo takie prawdziwe lańsko mojej kuzynki. Opisałam to w pierwszym poście tego tematu. To zdarzenie tak rozbudziło moje spankingowe fascynacje że meczę się z tym do dziś ;-)

Isztar77 - 2011-11-04, 14:42

Moni napisał/a:
Isztar77 napisał/a:
A Ty, Moni, masz jakieś doświadczenia własne w tych sprawach?

Podobnie jak Maja byłam i jestem niepraktykująca ale miałam przynajmniej to wielkie szczęście raz zobaczyć na żywo takie prawdziwe lańsko mojej kuzynki. Opisałam to w pierwszym poście tego tematu. To zdarzenie tak rozbudziło moje spankingowe fascynacje że meczę się z tym do dziś ;-)


Po co zatem tak się męczyć? :lol: Może trzeba przejść do działania? Ale fakt, faktem, z perspektywy tamtych lat raczej nie powiedziałbym, że jest w tym cokolwiek fascynującego. No chyba poza odkrcyiem, że to może aż tak boleć. :-P

Maja - 2011-11-04, 19:20

Isztar77 napisał/a:
Gdy byliśmy młodsi, to na pewno był stres i strach, siostry zwykle ryczały już przy omawianiu przewinień i kary, prosząc często o zmianę decyzji, co jednakże nigdy efektu nie przynosiło. Wręcz przeciwnie, ojciec ze stoickim spokojem wyjaśniał, że albo się za chwilę ktoś położy, albo będzie dodatkowa porcja, co się czasami, choć rzadko, zdarzało, w przypadku zbyt długiego ociągania.

.......

Ilość ustalał ojciec bezpośrednio przed laniem i jak wyjaśniał, brał pod uwagę rodzaj przewinienia i „stopień głupoty” przy jego popełnieniu

A mógłbyś przytoczyć jakieś konkretne dialogi. Proszę, bo bardzo mnie to zaciekawiło. Możesz trochę zmyślić jak nie pamiętasz słowo w słowo, tylko żebym mogła poczuć ten klimat ;-) A najlepiej opisz jakieś takie konkretne wspólne lanie tak jak to robili Szkieletor i Beata. Tak po kolei co kto robił i mówił. Wiem że jestem upierdliwa ale Szkieletor został zamęczony a ja ciągle czuję głód wiedzy na temat tradycyjnego karania :-)

Isztar77 - 2011-11-04, 19:49

Maja napisał/a:
Isztar77 napisał/a:
Gdy byliśmy młodsi, to na pewno był stres i strach, siostry zwykle ryczały już przy omawianiu przewinień i kary, prosząc często o zmianę decyzji, co jednakże nigdy efektu nie przynosiło. Wręcz przeciwnie, ojciec ze stoickim spokojem wyjaśniał, że albo się za chwilę ktoś położy, albo będzie dodatkowa porcja, co się czasami, choć rzadko, zdarzało, w przypadku zbyt długiego ociągania.

.......

Ilość ustalał ojciec bezpośrednio przed laniem i jak wyjaśniał, brał pod uwagę rodzaj przewinienia i „stopień głupoty” przy jego popełnieniu

A mógłbyś przytoczyć jakieś konkretne dialogi. Proszę, bo bardzo mnie to zaciekawiło. Możesz trochę zmyślić jak nie pamiętasz słowo w słowo, tylko żebym mogła poczuć ten klimat ;-) A najlepiej opisz jakieś takie konkretne wspólne lanie tak jak to robili Szkieletor i Beata. Tak po kolei co kto robił i mówił. Wiem że jestem upierdliwa ale Szkieletor został zamęczony a ja ciągle czuję głód wiedzy na temat tradycyjnego karania :-)


Rozmów w tego rodzaju sytuacjach nie nazwałbym dialogiem :-/ Zmyślać jest ciężko opisując realne doświadczenia, ale spróbuję. Tyle, że może z tego bardziej wyjść opowiadanie, niż reportaż. Pominęłaś milczeniem kwestię podjęcie próby nabycia doświadczeń w sprawach, które jak widzę żywotnie Cię interesują.

Isztar77 - 2011-11-04, 20:12

Maja napisał/a:
Isztar77 napisał/a:
Gdy byliśmy młodsi, to na pewno był stres i strach, siostry zwykle ryczały już przy omawianiu przewinień i kary, prosząc często o zmianę decyzji, co jednakże nigdy efektu nie przynosiło. Wręcz przeciwnie, ojciec ze stoickim spokojem wyjaśniał, że albo się za chwilę ktoś położy, albo będzie dodatkowa porcja, co się czasami, choć rzadko, zdarzało, w przypadku zbyt długiego ociągania.

.......

Ilość ustalał ojciec bezpośrednio przed laniem i jak wyjaśniał, brał pod uwagę rodzaj przewinienia i „stopień głupoty” przy jego popełnieniu

A mógłbyś przytoczyć jakieś konkretne dialogi. Proszę, bo bardzo mnie to zaciekawiło. Możesz trochę zmyślić jak nie pamiętasz słowo w słowo, tylko żebym mogła poczuć ten klimat ;-) A najlepiej opisz jakieś takie konkretne wspólne lanie tak jak to robili Szkieletor i Beata. Tak po kolei co kto robił i mówił. Wiem że jestem upierdliwa ale Szkieletor został zamęczony a ja ciągle czuję głód wiedzy na temat tradycyjnego karania :-)


Poza tym Beata to niekwestionowana mistrzyni, rzekłbym wręcz bogini, tego forum :-) Mam wrażenie, że moje możliwości literackie nie predestynują mnie do kreowania tak plastycznych i pobudzających wyobraźnię opisów.

Maja - 2011-11-05, 00:12

Isztar77 napisał/a:
Pominęłaś milczeniem kwestię podjęcie próby nabycia doświadczeń w sprawach, które jak widzę żywotnie Cię interesują.

Na razie to nie mam nawet jasnego obrazu "tych spraw" bo trudno tu kogoś namówić na szczere wspomnienia :-(

Isztar77 - 2011-11-05, 00:43

Maja napisał/a:
Isztar77 napisał/a:
Pominęłaś milczeniem kwestię podjęcie próby nabycia doświadczeń w sprawach, które jak widzę żywotnie Cię interesują.

Na razie to nie mam nawet jasnego obrazu "tych spraw" bo trudno tu kogoś namówić na szczere wspomnienia :-(


Ale chyba niektóre opisy są całkiem "szczere", jak np. moje czy Beaty. Te sprawy nie były zbytnio skomplikowane. Zdarzały się chwile, w których trzeba było wystawić tyłek i odebrać porcję pasów lub uderzeń innym przedmiotem. Nie było to niestety zbyt przyjemne, ale chyba taka była istota lania, jako kary.

Maja - 2011-11-05, 00:48

Wasze opisy są szczere ale można was policzyć na palcach jednej ręki a przecież na to forum zaglądają tłumy ;-)
Isztar77 - 2011-11-05, 00:55

Maja napisał/a:
Wasze opisy są szczere ale można was policzyć na palcach jednej ręki a przecież na to forum zaglądają tłumy ;-)


A czy to nie wystarczy do wyrobienia sobie poglądu co do przebiegu tych sprawy? Liczy się jakość, a nie ilość ;-)

Maja - 2011-11-05, 01:15

Ale najlepsza jest duża ilość w dobrej jakości :idea: Mam nadzieję że prace nad obiecanym opisem postępują sprawnie ;-)
Isztar77 - 2011-11-05, 01:22

Maja napisał/a:
Ale najlepsza jest duża ilość w dobrej jakości :idea: Mam nadzieję że prace nad obiecanym opisem postępują sprawnie ;-)


Widzę, że nie odpuszczasz. Już pisałem w odpoweidzi do Moni, że moje predyspozycje literackie są raczej niewielkie. Ale może coś się uda stworzyć.

Maja - 2011-11-05, 03:01

Ale ja nie oczekuję dzieła literackiego tylko realistycznego i jak najbardziej szczegółowego opisu. Wyobraźnia powinna działać tylko tam gdzie pamięć zawodzi ;-) Więc proszę - skup się :-)
Bobo - 2011-11-06, 16:45

Isztar nagle zamilkł... Czyżby kolejny zamęczony? :shock: Maju miej litość! :mrgreen:
Maja - 2011-11-07, 17:11

O Boże, co ja narobiłam! Isztar żyjesz jeszcze :?: Odezwij się proszę.
Isztar77 - 2011-11-07, 19:06

Maja napisał/a:
O Boże, co ja narobiłam! Isztar żyjesz jeszcze :?: Odezwij się proszę.


Żyję. Brak czasu skutkuje obniżeniem aktywności.

Maja - 2011-11-08, 12:46

Jak dobrze rozumiem jedną z przyczyn tego braku czasu są intensywne prace nad obiecaną relacją z lania ;-)
Damian - 2011-11-09, 03:53

Ja co prawda nie byłem świadkiem niczyjego lania za to ktoś był świadkiem mojego. Pewnego dnia wyzwałem jedną dziewczynkę na podwórku od dz...ki i przyszła na skargę do mojej mamy. Mama zapytała czy to prawda, a gdy potwierdziłem zaprosiła ją do środka i do pokoju. Tam zawołała mnie. Przyniosła z kuchni drewniany taboret, postawiła i kazała mi przygotować się do lania. Zapytałem się czy ona może wyjść, ale mama powiedziała, że to ona jest główną poszkodowaną więc może zobaczyć jak dostaję lanie. Mama zapowiedziała mi 25 pasów na gołą pupę. Gdy ociągałem się z przygotowaniem do lania zagroziła dodatkowymi pasami. W końcu ku uciesze Klaudii zdjąłem spodnie i majtki i położyłem gołą pupę na taborecie. :oops: Oczywiście mama zabroniła pod groźbą dodatkowych pasów zasłaniania pupy i ku radości Klaudii zaczęło się moje lanie. Dla mnie był to ogromny wstyd bo Klaudia była 2 lata młodsza, poza tym słabo się uczyła a ja czułem się znacznie mądrzejszy i chyba po prostu lepszy od niej. A tymczasem to ona patrzała jak mama raz po raz mocno uderza pasem w moją gołą pupę leżącą na taborecie przetrzepując ją niby jakąś poduszkę. Mogła podziwiać (i podziwiała głośno się śmiejąc) jak wiercę pupą i wierzgam nóżkami oraz płaczę i głośno przeciągając sylaby obiecuję poprawę. Po skończonym laniu mama zapytała czy będę jeszcze przezywał dziewczynki. Odpowiedziałem, że nieeeeee. Po czym mama zaprosiła Klaudię, żeby obejrzała moją pupę i spytała czy jest zadowolona z efektów kary. Klaudia odpowiedziała, że tak. Następnie kazała mi wstać i podejść do Klaudii oraz ją przeprosić. Zapłakany i upokorzony z bardzo mocno spuchniętą gołą pupą podszedłem do Klaudii i przeprosiłem za swoje zachowanie oraz obiecałem, że to się więcej nie powtórzy. Mama z kolei powiedziała Klaudii, że gdyby się powtórzyło to Klaudia ma przyjść na skargę, a wtedy dostanę następne lanie tylko następnym razem więcej pasów. I tak będziemy powtarzać do skutku, aż się nauczę jak należy szanować dziewczynki. Klaudia z uśmiechem wciąż rozbawiona zapewniła moją Mamę, że może na Nią liczyć i że na pewno przyjdzie. Mama jej podziękowała i powiedziała, że to dobrze.
tomek07 - 2011-11-29, 01:41

Nigdy nie byłem świadkiem lania, ale dane mi było posłuchać jego odgłosów. W mieszkaniu nad nami mieszkała wraz z mamą starsza ode mnie o 3 lata Ania. Nasze mamy często rozmawiały ze sobą i będąc dzieckiem słyszałem gdy mama Ani mówiła, że córkę musi trzymać krótko. Mieszkaliśmy w starym budownictwie gdzie ściany są dość grube, ale bodaj do końca 8 klasy słyszałem utwory Ani . Najczęściej powtarzały się-- mamo nieee, -- już nie będę, nie będę, aaaa -- przepraszaaam, przepraszaaaaaam. Potem role się odwróciły i Ania będąc studentką mogła sobie posłuchać moich koncertów.
magda78 - 2011-12-28, 23:08

Ja byłam raz świadkiem lania mojej najbliższej koleżanki z podstawówki. Stało się to w wakacje, było bardzo gorąco i miałyśmy wyjść na lody. Przed planowanym wyjściem siedziałyśmy przez chwilę w jej pokoju. W pewnej chwili matka zawołała ją do salonu. Na początku nie słyszałam wiele ale głos jej mamy stawał się coraz bardziej donośny i domyśliłam się, że Karolina podebrała mamie trochę kasy na te lody. Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego po prostu jej o to nie poprosiła, później też nie chciała mi powiedzieć dlaczego podebrała kasę rodzicom. Nie wiem też jak jej matka zauważyła że część pieniędzy zniknęła. W każdym razie efekt był taki, że usłyszałam nieśmiertelne słowa "szykuj się do lania!!!" :-P .
Po chwili widziałam jak jej matka przechodzi koło pokoju do kuchni. Widząc moje zaciekawione oczy matka powiedziała, że Karolina nie pójdzie już dzisiaj na lody. Mama trzymała w jednej ręce taboret, w drugiej kabel. Chwilę potem usłyszałam uderzenia i płacz Karoliny. Po kilku smagnięciach skorzystałam z okazji i podreptałam do przedpokoju w nadziei na zobaczenie lania. Karolina była przełożona o taboret podparta rękami, wypięta w moją stronę, nie miała na sobie spódniczki ani majtek, bluzkę miała podwiniętą do góry. Ciekawie się zachowywała, bo po każdym uderzeniu napinała odruchowo pośladki i prostowała nogi po czym je znowu uginała krzycząc przy tym auuua. Widać było, że kabel daje popalić. Jej mama nie liczyła razów tylko w pewnej chwili przestała i powiedziała że już dość. Karolina wstała wyjątkowo szybko (ja to zwykle jeszcze leżałam parę minut po laniu w wypiętej pozycji) i zaczęła masować pośladki, a ja się szybko ulotniłam do pokoju Karoliny. Po chwili przyszła do mnie szlochając lekko i powiedziała, że nie może nigdzie wyjść i ja też chyba powinnam iść już do siebie. I tak zrobiłam.

Z jednej strony zrobiło mi się jej bardzo szkoda bo dostała solidnie, ale sytuacja zrobiła na mnie bardzo silne wrażenie i po prostu bardzo mi się to podobało. I to na tyle, że z mężem czasami odgrywamy tę rolę (albo podobną) z tą zasadniczą różnicą, że ja dostaję tylko pasem.

To był jeden jedyny raz kiedy widziałam czyjeś lanie na gołą pupę. Moja młodsza siostra również dostawała na gołą ale zawsze byłam wypraszana z dużego pokoju przed laniem, więc mogłam sobie co najwyżej posłuchać :lol: Co prawda widziałam pas na pupie mojej siostry czasami ale to były 2-3 uderzenia na spodnie lub sukienkę, więc nie ma za bardzo o czym gadać :D

Jeśli chodzi o podsłuchiwanie sąsiadów to miejscówkę miałam idealną :D W mieszkaniu obok było małżeństwo z dwójką dzieci (chłopak i dziewczyna chyba 1-2 lata młodsi) i średnio raz na tydzień któreś dostawało. Dostawali często ale chyba niezbyt długo - jakieś 10 razy na gołą. Z kolei na wyższym piętrze mieszkało kolejne małżeństwo z synem 2 lata starszym ode mnie. On dostawał rzadziej ale już porządniej. Też pasem na gołą. Nie ukrywam, że lubiłam ten dźwięk i krzyki sąsiadów. Oni pewnie lubili jak ja dostawałam :P

Isztar77 - 2011-12-29, 23:53

magda78 napisał/a:
Ja byłam raz świadkiem lania mojej najbliższej koleżanki z podstawówki. Stało się to w wakacje, było bardzo gorąco i miałyśmy wyjść na lody. Przed planowanym wyjściem siedziałyśmy przez chwilę w jej pokoju. W pewnej chwili matka zawołała ją do salonu. Na początku nie słyszałam wiele ale głos jej mamy stawał się coraz bardziej donośny i domyśliłam się, że Karolina podebrała mamie trochę kasy na te lody. Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego po prostu jej o to nie poprosiła, później też nie chciała mi powiedzieć dlaczego podebrała kasę rodzicom. Nie wiem też jak jej matka zauważyła że część pieniędzy zniknęła. W każdym razie efekt był taki, że usłyszałam nieśmiertelne słowa "szykuj się do lania!!!" :-P .
Po chwili widziałam jak jej matka przechodzi koło pokoju do kuchni. Widząc moje zaciekawione oczy matka powiedziała, że Karolina nie pójdzie już dzisiaj na lody. Mama trzymała w jednej ręce taboret, w drugiej kabel. Chwilę potem usłyszałam uderzenia i płacz Karoliny. Po kilku smagnięciach skorzystałam z okazji i podreptałam do przedpokoju w nadziei na zobaczenie lania. Karolina była przełożona o taboret podparta rękami, wypięta w moją stronę, nie miała na sobie spódniczki ani majtek, bluzkę miała podwiniętą do góry. Ciekawie się zachowywała, bo po każdym uderzeniu napinała odruchowo pośladki i prostowała nogi po czym je znowu uginała krzycząc przy tym auuua. Widać było, że kabel daje popalić. Jej mama nie liczyła razów tylko w pewnej chwili przestała i powiedziała że już dość. Karolina wstała wyjątkowo szybko (ja to zwykle jeszcze leżałam parę minut po laniu w wypiętej pozycji) i zaczęła masować pośladki, a ja się szybko ulotniłam do pokoju Karoliny. Po chwili przyszła do mnie szlochając lekko i powiedziała, że nie może nigdzie wyjść i ja też chyba powinnam iść już do siebie. I tak zrobiłam.

Z jednej strony zrobiło mi się jej bardzo szkoda bo dostała solidnie, ale sytuacja zrobiła na mnie bardzo silne wrażenie i po prostu bardzo mi się to podobało. I to na tyle, że z mężem czasami odgrywamy tę rolę (albo podobną) z tą zasadniczą różnicą, że ja dostaję tylko pasem.

To był jeden jedyny raz kiedy widziałam czyjeś lanie na gołą pupę. Moja młodsza siostra również dostawała na gołą ale zawsze byłam wypraszana z dużego pokoju przed laniem, więc mogłam sobie co najwyżej posłuchać :lol: Co prawda widziałam pas na pupie mojej siostry czasami ale to były 2-3 uderzenia na spodnie lub sukienkę, więc nie ma za bardzo o czym gadać :D

Jeśli chodzi o podsłuchiwanie sąsiadów to miejscówkę miałam idealną :D W mieszkaniu obok było małżeństwo z dwójką dzieci (chłopak i dziewczyna chyba 1-2 lata młodsi) i średnio raz na tydzień któreś dostawało. Dostawali często ale chyba niezbyt długo - jakieś 10 razy na gołą. Z kolei na wyższym piętrze mieszkało kolejne małżeństwo z synem 2 lata starszym ode mnie. On dostawał rzadziej ale już porządniej. Też pasem na gołą. Nie ukrywam, że lubiłam ten dźwięk i krzyki sąsiadów. Oni pewnie lubili jak ja dostawałam :P


Słuchanie takich odgłosów zawsze budziło emocje. Gorzej, jak dzień "po" człowiek zdał sobie sprawę, że jego koncert był równie dobrze słyszalny

*** - 2012-01-03, 00:19

Ja kiedyś mojej kuzynki nie o tyle świadkiem lania ile kilku niefortunnych klapsów drewnianą łyzką, bo zamiast trafić w tyłek to trafiło po udach,jedno uderzenie było w okolice nerki i w kosc od biodra.Ciotka wtedy sie rozplakala jak zobaczyla siniaka na kosci i lekką opuchlizne koło nerki,chyba już wiecej nigdy kuzynka nie dostala (wtedy była mała,miala niecale 4 lata,teraz ma 19:)
BeRcik - 2012-01-12, 08:32

Niejednokrotnie widziałem lanie brata, kilka razy udało mi się także zobaczyć lanie siostry, ale tylko raz jak dostała na gołą pupę, zrobiło to na mnie wrażenie :) ale sam miałem już ponad 20 lat :mrgreen:
Beata - 2012-01-19, 17:04

Siostra musiała solidnie dostać skoro zrobiło to wrażenie na doświadczonym w tych sprawach dwudziestolatku :-)
tomek07 - 2012-01-21, 13:02

Nie wiemy ile lat miała siostra, bo jeśli była niewiele młodsza to emocje uwaźam za wpełni zrozumiałe. Prosimy o szczegóły.
Bobo - 2012-01-21, 14:48

Nie wiemy ale możemy się domyślać. W innym temacie BeRcik napisał że jako dziewieciolatek zgubił siostrę w wózku więc różnica wieku jest jakieś 8 lat. Prosimy o szczegóły.
Maja - 2012-01-21, 15:21

Prosimy o szczegóły :-)
BeRcik - 2012-01-21, 20:08

Siostra miała 16, ja wtedy 24
tomek07 - 2012-01-21, 20:51

Dobrze BeRcik, a teraz napisz nam jak to było z tym laniem u 16 letniej siostry. Tylko dokładnie.
BeRcik - 2012-01-22, 13:14

Dostała za kłamstwo i złamanie zakazu. Nie chcę za bardzo się rozpisywać, bo nie lubię pisać o kimś innym niż o sobie
Bobo - 2012-01-22, 21:11

Przypomnij sobie co ostatnio narozrabiałeś a potem wyobraź sobie że pisanie o laniu siostry to kara za to przewinienie. Wilki będą całe i owca syta ;-)
Max - 2012-02-29, 09:11

siora często widziała jak dostawałem lanie, czasami nawet w coś mnie wrobiła :evil:
ja może jej lanie widziałem z 2-3 razy w życiu

justyna - 2012-02-29, 17:12

Isztar77 napisał/a:

Słuchanie takich odgłosów zawsze budziło emocje. Gorzej, jak dzień "po" człowiek zdał sobie sprawę, że jego koncert był równie dobrze słyszalny


Racja. Ja miałam ten komfort, że mieszkam w swoim domku, więc nikt mi przez ścianę nie podsłuchiwał. Jednak jak jest lato to zdarza się, że któreś z okien jest otwarte. Kiedyś po którymś z lań właśnie zobaczyłam, że okno w pokoju w którym dostawałam było otwarte i sobie uświadomiłam, że jeśli ktoś przechodził to "cały mój koncert" dokładnie słyszał. Zwykle przy karach u mnie okna były zamykane, ale przynajmniej ten jeden raz każdy o tym zapomniał.

marcin1984 - 2012-03-22, 20:07

ja kiedys widzialem jak siostry dostaja rozga na goly tylki podejrzalem i zobaczymel jak dziewczyn y na tylkach maja filetowe pregi
andrzej_77 - 2012-05-02, 20:07

ja dziś widziałem jak 3 letnia dziewczynka dostaje manto (klapsy) od swojej mamy w sklepie. mała marudziła i zrzucała z półek zabawki, a mamuśka kurde gada z koleżaneczką, zero uwagi na dziecko. nikt nie zareagował, gdyby nie to, że zniknęły mi z oczu, chyba bym matkę z chęcią sam "złał", ale na szczęście natknąłem się na nie na parkingu i mamuśkę lekko prześwięciłem :mrgreen:
ja rozumiem, że sam dostawałem lanie za histerie i podobne zachowanie w sklepie, ale dopiero wtedy jak mi po raz enty zwracano uwagę

Krzysiek - 2012-05-03, 09:54

Mam nadzieję użyłeś na tej mamuśce tego nowego pasa? No cóż dzieci od 1-5 lat bywają wnerwiające, z drugiej strony teoria głosi, a praktyka pokazuje że kobietę dorosłą czasem trzeba przełożyć przez kolano i przetrzepać siedzenie. Pozdrawiam
andrzej_77 - 2012-05-03, 18:04

żartujesz, prawda?
Krzysiek - 2012-05-04, 09:17

A w której części mojej wypowiedzi?
andrzej_77 - 2012-05-04, 13:58

Krzysiek napisał/a:
Mam nadzieję użyłeś na tej mamuśce tego nowego pasa?

w tej :)

marcin1984 - 2012-05-04, 19:11

mama dobrze zaseagowala a i ona powinna dostac manto:)
Krzysiek - 2012-05-04, 19:43

No co mamuśce też by się przydało, za klapsa dziecku w sklepie można dostać wyrok chyba 2 lata mamra.
andrzej_77 - 2012-05-04, 21:08

marcin1984 napisał/a:
mama dobrze zaseagowala a i ona powinna dostac manto:)


no właśnie matka dobrze nie zareagowała. Dziewczynka była mała, zaczepiała mamę, że się nudzi, ale ta wolała rozmawiać z przyjaciółeczką, a dzieciątko odsyłała do regałów z zabawkami. zrozumiał bym jakby zwróciła uwagę i dopiero potem trzasnęła, ale ona po prostu nic. Dopiero jak mala coś zrzuciła cięższego to podbiegła i bez niczego klapsy strzeliła.

ja zawsze staram się odpowiadać Tomkowi na każdą chęć nawiązania ze mną rozmowy. Tłumaczę jak krowie na rowie czasami, ale jednak nie sięgam od razu po klapsa. Pamiętam jak sam byłem dzieckiem to już wtedy wypominałem ojcu, że ja swoich dzieci za to czy tamto karać nie będę - w zamyśle miałem to, że tata też mi coś podaruje, ale nie przynosiło to rezultatów.

sam obrywałem w sklepie, ale najczęściej tata brał mnie do wc i tam ściągał portasie i wymierzał kilka cholernie bolących, ale zasłużonych razów :)

marcin1984 - 2012-05-05, 09:54

to w domu powinna dac w tylek i tyle a nie publicznie a tym mamrem to szkoda gadac
ejcia - 2012-05-05, 15:29

to j4est właśnie przykład lania jako (prawdopodobnie) jedynej metody wychowawczej, które powinno byc piętnowane. jeśli chciała pogadać, zawsze mogła poprosić dziecko o przyniesienie 3 cytryn, policzenie kropek na bluzce lalki (moja metoda na nude leżakownia ;p) itd
marcin1984 - 2012-05-05, 16:53

lanie to ostatecznosc i faktycznie jak juz nic do dziecka nie dociera a bez zadnej rozmowy sprac tylek to chyba nie o to chodzi
Sunshine - 2012-06-24, 12:59

Lanie na ogol odbywalo sie bez swiadkow. Jak mial dostac moj brat, to wiedzialam, ze trzeba sie ewakuowac z duzego pokoju, najlepiej zamknac u siebie, albo trzymac sie blisko mamy :D Chociaz pare razy bylam swiadkiem, jak ojciec strzelil brata reka w tylek, albo zdzielil go pasem, to jednak nie bylam swiadkiem przekladania sie przez stol. Pare razy zdazylo sie, ze ja dostalam dwa klapsy, brat swoje tez, ale zeby ktos przede mna swiecil golym tylkiem, to nie.
michał100 - 2012-07-06, 10:05

To lanie dostałem od mamy mając prawie 12 lat. Byliśmy wtedy na wakacjach u mamy rodziców. Niestety już drugi dzień pobytu okazał się koszmarem. Wcześniej też dostawałem lania więc nie mogę powiedzieć że był to jedyny raz, klapsy, paski i inne narzędzia miały kontakt z moją odzianą lub gołą pupą, ale okoliczności i przebieg całego zdarzenia był dla mnie najgorszy. Zaczęło się wszystko rano po moim przebudzeniu. Mama krzątała się w kuchni, dziadkowie gdzieś wyszli. Ledwo się ubrałem a tu nagle kuzynki przyszły w odwiedziny ucieszyłem się bardzo bo dawno się nie widzieliśmy Ewa miała 11 lat a Dorota 9 lat. Od razu zaczęliśmy rozmawiać i czas jakoś mijał. Mama poprosiła mnie o zrobienie porządku w pokoju w którym spaliśmy bo był to pokój tzw. gościnny i wstyd przyjmować gości w takim bałaganie. Oczywiście prośby mamy nie zostały spełniane przez rozmowę z kuzynkami. A mama prosiła dalej że najpierw porządek a później przyjemności oczywiście z mojej strony padały słowa zaraz, teraz rozmawiam itp. Niestety to do mnie nie trafiało. Po następnym niespełnionym poleceniu mama zareagowała ostrzej. Niestety nie pomogło. Kolejne wejście mamy już było słowne „ile razy mam cię prosić, jak chcesz to cię zaraz zdopinguje do porządku, ostatni raz cię proszę i ostrzegam, następnym razem wejdę ale z pasem w ręku i dostaniesz po dupie, bo już nie mam do ciebie siły, mam ci przypomnieć do czego służy pasek, dawno chyba już go dupa nie widziała. Kuzynki to wszystko słyszały i po wyjściu z pokoju mojej mamy zaczęły zadawać mi pytania czy dostaję lanie najwyraźniej bardzo je to interesowało. Groźba lania poskutkowała powoli zacząłem sprzątać pokój. Po pewnym czasie mama znowu weszła do pokoju i powiedziała że teraz wychodzi na spotkanie była ładnie ubrana pantofle na obcasie, rajstopy, spódniczka, koszula. Widząc mnie sprzątającego powiedziała coś w stylu „wystarczy postraszysz laniem i proszę jaka przemiana i że ma nadzieję że skończę porządki zanim ona wróci” byłem tymi jak i poprzednimi słowami zażenowany że mówi o laniu przy kuzynkach. Mama wyszła a kuzynki mnie namówiły na wyjście na podwórko niestety uległem ich zachętą i porządku do końca nie zrobiłem. Najwyraźniej zapomniałem też o groźbie lania. Mama wróciła do domu tam zapewne zastała bałagan a my ochoczo bawimy się na podwórku. Nagle usłyszałem jak mama mnie woła i wyłania się za bramy. Stanowczym krokiem podchodzi do mnie zsuwa pantofla z nogi i dostaję kilkanaście strzałów w tyłek. Kuzynki na to wszystko patrzą a mama mnie ochrzania że nie zrobiłem porządku, że mi tak dupsko spierze że nie usiądę itp. Chwyciła mnie za ramię i zaczęła prowadzić do domu u mnie oczywiście łzy w oczach bo wiedziałem co będzie a do tego ten pantofel też zabolał. Kuzynki oczywiście też poszły za nami do domu. Mama zaprowadziła mnie do takiego małego pokoju i tam kazała mi zaczekać. Po pewnym czasie wróciła z pasem w ręku. Mama wyprosiła kuzynki z pokoju i zamknęła drzwi. Zaczęło się kazanie po którym w ruch poszedł pasek dostałem może z 10 strzałów na spodenki więc nie było tak źle ale płacz i krzyki były. Wychodząc z pokoju mama powiedziała że jak się ogarnę to mam zrobić ten porządek w pokoju bo jak nie to mi poprawi lanie i jeszcze jedno abym poszedł i oddał pas ciotce bo to jest jej (okazało się że mama poszła pożyczyć pas do ciotki która mieszkała po sąsiedzku). Ale wstyd… Jak mama wychodziła z pokoju to kuzynki prawie do tego pokoju wpadły, wszystko podsłuchiwały i podglądały. Widząc mnie zapłakanego wiedziały dobrze co się stało widziałem na ich twarzach uśmiech i uszczypliwe komentarze i pytania typu; najpierw dostał pantoflem a teraz pasem, mocno dostałeś, dostałeś na gołą, że jestem laluś bo się poryczałem itp. Tego dla mnie było za wiele zapomniałem o bólu tyłka i ruszyłem na nie obie przewróciłem i zacząłem je wyzywać od najgorszych finałem było wyrzucenie ich z pokoju. Niestety te zaraz poleciały do mojej mamy na skargę co im zrobiłem i jak je nazywałem. Mama wparowała do pokoju jak burza pytała się czy to prawda próbowałem się jakoś bronić że to one się ze mnie naśmiewały ale nic to nie dało. Widząc że pasek leży na łóżku powiedziała że dobrze że go nie odniosłem bo bym musiał iść po niego ponownie i za takie zachowanie to mi teraz porządnie wleje. Jeszcze pochlipywałem po ostatnim laniu a tu już następne. Mama zostawiła otwarte drzwi od pokoju więc kuzynki wszystko widziały. Najgorsze dopiero nastąpiło z ust mamy padło polecenie opuszczenia spodenek i wystawienie gołego tyłka do lania. Prosiłem mamę o darowanie kary a do tego lanie na gołą przy kuzynkach. Niestety płacz, prośby nic nie dały a widząc mamę coraz bardziej wściekłą wykonałem polecenie. Pas poszedł w ruch dostałem znowu solidną porcję, płakałem, prosiłem o dalsze darowanie kary. Gdy mama skończyła lanie na giętkich nogach podniosłem i założyłem majtki i spodenki na tyłek odwróciłem się w stronę kuzynek które stały jak wryte widząc tą całą sytuację. Już nie miałem siły nic komentować tylko położyłem się na łóżko na brzuchu rękami masując tyłek. Leżałem na tym łóżku długo nie mogąc pogodzić się z tym co się stało. Na koniec czekała mnie jeszcze jedna przykra sytuacja a mianowicie musiałem odnieść ten pasek ciotce. Pozdrawiam.
kooska - 2012-08-07, 19:00

W wakacje widzialam jak kuzyni dostali za popalanie papierosow za garazem, ja tez zapalilam. Lanie bylo w ich pokoju, oboje kleczeli z golymi tylkami (tak jak do modlitwy) i byli pochylani na siedzeniu lozka. Dostali od wujka pasem wojskowym po 10 razy, ja tez dostalam ale na szczescie przez spodenki
marcin1984 - 2012-08-07, 23:19

tez powinnas dostac na goly tylek i to bardzo surowo

[ Dodano: 2012-08-08, 21:24 ]
a poza tym tez widzialem jak moje siostry cioteczne dostaja na gole tylki rozga musialy sie przewinac z golymi tylkami na snopku siana a wujek zaczal je prac po tylkach bardzo mocno. Po laniu tylki mialy cale w pregach

Spokojny - 2012-10-10, 10:54

Świadkiem nigdy nie byłem, zdarzało się, że innym dzieciom w rodzinie grożono laniem przy mnie, ale do tego nigdy nie doszło. Zdarzało się tylko, że wiedziałem że kuzyn lub kuzynka za zamkniętymi drzwiami dostaje właśnie w tyłek, niekiedy podsłuchiwało się odgłosy (oni zresztą też to robili).
U siebie w domu często słyszałem przez ścianę jak obrywa syn i córka sąsiadki. Przy czym nie musiałem specjalnie podsłuchiwać - odgłosy często były bardzo głośne. Chłopak był starszy ode mnie o 2 lata, a dziewczyna była moją rówieśniczką - chodziła do równoległej klasy.

Moni - 2012-10-29, 22:46

Aleś się rozpisał :-( Co konkretnie działo się za tą ścianą ?
marcin1984 - 2012-10-29, 23:11

a Ty Moni bylas swiadkiem jakiegos lania badz slyszalas odglosy lania?
Moni - 2012-10-29, 23:26

Opisałam wszystko w pierwszym poście tego tematu :-)
Spokojny - 2012-10-30, 16:15

Moni napisał/a:
Aleś się rozpisał :-( Co konkretnie działo się za tą ścianą ?

Nie rozpisałem się za wiele, bo i nie wiele jest do opisania. W pokoju za ścianą odbywał się wymiar kary poprzedzany awanturą. Najpierw wrzeszczeli rodzice na winowajcę lub winowajczynię, a potem przystępowali do wymierzania kary i wtedy było słychać wrzaski ich potomstwa.
Dla mnie to było dziwne, bo u mnie nawet jak rodzice mówili podniesionym głosem to aż tak się nie darli. Nieraz po wysłuchaniu takich odgłosów wyobrażałem sobie jak by to było jakbym to widział. To rodzeństwo znałem, ale nigdy nie rozmawiałem z nimi na temat lania.
Ja dostawałem lanie w innym pokoju, więc oni raczej nie słyszeli moich koncertów.

Rodzynek - 2012-10-30, 18:10

Moni by pewnie chciała żebyś dokładniej napisał jak takie lanie przebiegało :-) Sam też bym chętnie poczytał dla porównania bo mam podobne wspomnienia z dzieciństwa. Pamiętam dobrze jak słysząc awanturę u sąsiadów w wielkim napięciu czekałem na punkt kulminacyjny czyli polecenie przygotowania się do lania. No bo niestety zdarzało się że dziewczynom się jednak upiekło czyli z koncertu nici :-(
Joanna - 2012-10-31, 23:44

u mnie na wsi to sie niestety nie dało tak podsłuchiwać ;p świadkiem lania chyba też w sumie nie byłam, ale groźby lania to się słyszało praktycznie co drugi dzień :mrgreen:
justyna - 2012-11-01, 11:14

hehe wieś się rządzi swoimi prawami :) chociaż ja mam wielki sentyment do wsi i tamtejszego wychowania
Spokojny - 2012-11-02, 12:23

Rodzynek napisał/a:
Moni by pewnie chciała żebyś dokładniej napisał jak takie lanie przebiegało :-) Sam też bym chętnie poczytał dla porównania bo mam podobne wspomnienia z dzieciństwa. Pamiętam dobrze jak słysząc awanturę u sąsiadów w wielkim napięciu czekałem na punkt kulminacyjny czyli polecenie przygotowania się do lania. No bo niestety zdarzało się że dziewczynom się jednak upiekło czyli z koncertu nici :-(


Tak jak napisałem zawsze zaczynało się od awantury, w której niekiedy uczestniczyli oboje rodzice. Nie zawsze kończyło się to laniem. Samo lanie często (sądząc po odgłosach) zaczynało się od szarpaniny. Samo lanie było trwało stosunkowo krótko i było dość szybkie. Zarówno dziewczyna jak i chłopak wrzeszczeli z bólu.
Trudno mi jednak oddzielić moją wyobraźnię od tego, co słyszałem. Zawsze sobie wyobrażałem Anetę (córka sąsiadów - moja rówieśnica), jak ma ściągane majtki, natomiast dziś nie jestem pewien czy dostawała na gołą pupę. Chyba założyłem, że tak było dlatego, że ja i większość dzieci tak dostawała. Anety ani jej brata nigdy o to nie spytałem - znałem ich, ale nie na tyle dobrze, zresztą mieszkali wtedy gdy chodziłem do starszych klas szkoły podstawowej, a wtedy się już o takich rzeczach nie rozmawiało. Pamiętam, że raz na nastepny dzień po laniu Aneta rano mijając mnie na klatce się zarumieniła i wydawało mi się wtedy, że wstydzi się tego, że słuchałem jej wrzasków i pisków. Ale może to był przypadek, a tak jak napisałem wyżej wyobraźnia mieszała mi się z faktami.

Rodzynek - 2012-11-02, 21:24

Rzeczywistość może czasem wypaść bardzo blado w konfrontacji z wytworami wyobraźni ;-) Ja przynajmniej nie miałem wątpliwości że sąsiadki dostają na gołe tyłki. Nie miałem tylko pewności czy musiały zdejmować tylko majtki czy i resztę.

Joanna napisał/a:
u mnie na wsi to sie niestety nie dało tak podsłuchiwać ;p świadkiem lania chyba też w sumie nie byłam, ale groźby lania to się słyszało praktycznie co drugi dzień :mrgreen:

Dlaczego się nie dało podsłuchiwać ? Przy otwartym oknie odgłosy niosą się naprawdę daleko i słychać chyba wyraźniej niż przez ścianę :-)

Joanna - 2012-11-04, 20:34

głównie dlatego, że ciężko cos usłyszeć z miejsca oddalonego np o 300 m :) najblizsi sąsiedzi to byli starsi ludzie, wiec w sumie moze i odległość od rodziny z dziećmi była nieco większa :)
Rodzynek - 2012-11-04, 22:40

A jaki to problem podejść bliżej ?
marcin1984 - 2012-11-05, 18:32

na wsi jest super i wychowanie jest inne :) lepsze
Moni - 2012-11-06, 18:00

Bywam czasem na wsi u kuzynów i wiem że jest bardzo różnie. Zdarzają się przypadki "krótkiego trzymania" ale jest też coraz więcej bezstresowców jeszcze gorszych niż w mieście. Bywa i tak że gówniarz gimnazjalista "rozstawia po kątach" rodziców a oni boją się mu sprzeciwić.

Rodzynek napisał/a:
Ja przynajmniej nie miałem wątpliwości że sąsiadki dostają na gołe tyłki. Nie miałem tylko pewności czy musiały zdejmować tylko majtki czy i resztę.

A skąd się brał ten brak wątpliwości i pewności ?

marcin1984 - 2012-11-06, 18:09

ja takiego gowniarza to bym tak spral na goly tylek ze by nie usiadl
Krzysiek - 2012-11-06, 20:09

marcin1984 napisał/a:
ja takiego gowniarza to bym tak spral na goly tylek ze by nie usiadl


Albo taki gówniarz by ci tak nakopał w dupę, że ty byś nie usiadł Marcin. Ja swoich młodych kuzynów trzymam średnio ani za krótko, ani za długo.

Rodzynek - 2012-11-07, 21:39

Moni napisał/a:
A skąd się brał ten brak wątpliwości i pewności ?

Brak wątpliwości brał się stąd, że zwykle było słychać wyraźne "zdejmuj majtki" albo coś podobnego. A brak pewności brał się stąd, że parę razy słyszałem również "rozbieraj się" ale nie wiem czy chodziło o rozbieranie do rosołu bo ich rodzice mówili tak jak już byli poddenerwowani tym że dziewczyny się ociągają. One same przyznały mi się że dostają na gołe tyłki ale że by się musiały rozbierać całkiem to się nie chciały przyznać :-)

Joanna - 2012-11-07, 22:48

Rodzynek napisał/a:
A jaki to problem podejść bliżej ?


właściwie to nie jest żadne problem. Tylko nie zawsze wiesz kiedy ktos dostaje :) choc pamietam, że jak jedna z koleżanek \, która ma dość surowych rodziców, miała zapowiedziane lanie to potrafiłyśmy wystawać i po 3 godziny pod jej domem schowani za stodołą, skąd słychać było całkiem nieźle :) nie zawsze się udało usłyszeć ale ze 2-3 razy trafiło sie idealnie

Moni - 2012-11-07, 23:03

No i co było słychać ? Opowiadaj ! :-)
Joanna - 2012-11-10, 00:00

o ile pamiętam to nie bylo to jakoś rewelacyjnie słyszalne, ale słychać było jkieś krzyki, płacz itp. a najczęściej to chyba " nie będę" :)
marcin1984 - 2012-11-11, 20:59

no i pasy:)
Bobo - 2012-12-05, 21:59

No i jeszcze trzask tyłka pękającego na pół :mrgreen:
Carotka - 2012-12-05, 22:23

Tyłka spranego na kwaśne jabłko :-D
marcin1984 - 2012-12-06, 19:16

surowe manto bylo:) jak tylek sprany na kwasne jabluko:)
Carotka - 2012-12-06, 19:39

marcin, surowe manto, przydało by sie Tobie za te błędy :evil: \ jabłko \ :-P
marcin1984 - 2012-12-06, 20:34

wiem, że mi się należy surowe manto i to na goły tyłek:) al ja tak pisze bo tak jest wygodniej i szybciej:)
andrzej_77 - 2012-12-06, 21:27

a do lania karne dyktando :D albo zapisać cały zeszycik ze słowem, przy którym się zrobiło błąd :D :D
marcin1984 - 2012-12-06, 21:49

hehe to ja już wole dostać mocniej w tyłek:)

[ Dodano: 2012-12-06, 21:49 ]
Carotka a może Ty byś mnie zbiła??:)

Carotka - 2012-12-06, 22:22

Przykro mi marcin, mnie dawanie lania nie kręci. Jestem zdecydowanie po drugiej stronie. :-)
Ciekawe czy byłbyś takim kozakiem, gdyby Ci przyszło realnie wypiąć tyłek i przyjąć lanie ;-)

Krzysiek - 2012-12-06, 22:23

Marcin ja ci chętnie tak wleje że ci dupa na pół pęknie i będzie sprana na kwaśne jabłko. Bo tobie należy się porządne lanie na dupę, ale od faceta bo od kobiety będzie za słabo.
marcin1984 - 2012-12-07, 18:33

ja chce od kobiety :) moze znajdzie sie tutaj jakas kobieta ktora sprawi mi manto moje gg 4755859 albo chociaz porozmawiac o tym:)
Beata - 2012-12-07, 18:36

andrzej_77 napisał/a:
a do lania karne dyktando :D albo zapisać cały zeszycik ze słowem, przy którym się zrobiło błąd :D :D

Bardzo dobry sposób :-) Tatuś wypróbował to na mnie. A że był bardzo konsekwentny to po jakimś czasie moja dysleksja pozostała tylko wspomnieniem ;-)

andrzej_77 - 2012-12-07, 18:59

mój także :)
czasem jak za mocno odpyskowałem to też musiałem tak pisać, w sensie nigdy więcej nie będę pyskować do rodziców
potem była kontrola :-/

justyna - 2012-12-09, 11:01

Beata napisał/a:
andrzej_77 napisał/a:
a do lania karne dyktando :D albo zapisać cały zeszycik ze słowem, przy którym się zrobiło błąd :D :D

Bardzo dobry sposób :-) Tatuś wypróbował to na mnie. A że był bardzo konsekwentny to po jakimś czasie moja dysleksja pozostała tylko wspomnieniem ;-)


Hmm no to widzę, że tatuś się starał o nauczenie gramatyki swojej córci. I jak to wyglądało? Od wyniku takiego dyktanda miałaś jakoś uzależnioną karę??

Joanna - 2012-12-10, 23:24

Marcin ja ci chyba te lanie spuszcze i bedzie po kłopocie :P
marcin1984 - 2012-12-11, 17:13

ok:), ale napisz do mnie na gg
Beata - 2012-12-14, 17:54

justyna napisał/a:
Beata napisał/a:
andrzej_77 napisał/a:
a do lania karne dyktando :D albo zapisać cały zeszycik ze słowem, przy którym się zrobiło błąd :D :D

Bardzo dobry sposób :-) Tatuś wypróbował to na mnie. A że był bardzo konsekwentny to po jakimś czasie moja dysleksja pozostała tylko wspomnieniem ;-)


Hmm no to widzę, że tatuś się starał o nauczenie gramatyki swojej córci. I jak to wyglądało? Od wyniku takiego dyktanda miałaś jakoś uzależnioną karę??

Ortografia nie była moją mocną stroną. W dyktandzie na 2 strony "udawało mi się" zrobić nawet kilkanaście błędów ! A polonistka niestety postawiła sobie ambitny cel nauczenia nas ortografii i robiła te dyktanda dość często i to już od 4 klasy. Chociaż nie byłam w klasie jedynym "dyslektykiem" to wieść o moim "osiągnięciu" zwykle docierała to taty szybko. Jak się dowiedział to zaraz kazał mi pokazać to dyktando no i się zaczynało. Najpierw był nerwowy wstęp słowny, potem lanie zwykle dość solidne no a potem musiałam pisać wyrazy, w których zrobiłam błędy. Wyjściową stawką było 100 razy każdy wyraz ale zdarzało się i dużo więcej. Jak tata był mocno wnerwiony to musiałam to robić siedząc gołym tyłkiem na twardym taborecie w kuchni i na dodatek jeszcze pas leżał na stole tak, że cały czas go miałam w zasięgu wzroku. Ta surowa metoda jednak przyniosła efekty i w ósmej klasie z dyktand miałam zwykle oceny pozytywne ;-)

Joanna - 2012-12-14, 18:49

marcin1984 napisał/a:
ok:), ale napisz do mnie na gg


nie używam gg

:)

marcin1984 - 2012-12-14, 20:46

to napisz do mnie na priv:) jak mnie zbijesz:)
chetna - 2012-12-18, 13:34

nigdy nie byłam, ale też jakoś nie chciałam, wolałam dostać lanie, a nie oglądać. I do teraz wolę, gdybym oglądała, to tylko po to, żeby liczyć na podobne ;)
justyna - 2012-12-18, 15:25

Beata napisał/a:
justyna napisał/a:
Beata napisał/a:
andrzej_77 napisał/a:
a do lania karne dyktando :D albo zapisać cały zeszycik ze słowem, przy którym się zrobiło błąd :D :D

Bardzo dobry sposób :-) Tatuś wypróbował to na mnie. A że był bardzo konsekwentny to po jakimś czasie moja dysleksja pozostała tylko wspomnieniem ;-)


Hmm no to widzę, że tatuś się starał o nauczenie gramatyki swojej córci. I jak to wyglądało? Od wyniku takiego dyktanda miałaś jakoś uzależnioną karę??

Ortografia nie była moją mocną stroną. W dyktandzie na 2 strony "udawało mi się" zrobić nawet kilkanaście błędów ! A polonistka niestety postawiła sobie ambitny cel nauczenia nas ortografii i robiła te dyktanda dość często i to już od 4 klasy. Chociaż nie byłam w klasie jedynym "dyslektykiem" to wieść o moim "osiągnięciu" zwykle docierała to taty szybko. Jak się dowiedział to zaraz kazał mi pokazać to dyktando no i się zaczynało. Najpierw był nerwowy wstęp słowny, potem lanie zwykle dość solidne no a potem musiałam pisać wyrazy, w których zrobiłam błędy. Wyjściową stawką było 100 razy każdy wyraz ale zdarzało się i dużo więcej. Jak tata był mocno wnerwiony to musiałam to robić siedząc gołym tyłkiem na twardym taborecie w kuchni i na dodatek jeszcze pas leżał na stole tak, że cały czas go miałam w zasięgu wzroku. Ta surowa metoda jednak przyniosła efekty i w ósmej klasie z dyktand miałam zwykle oceny pozytywne ;-)


Not o po takim dyktandzie niedojrze tyłek bolał to i jeszcze rączka od takiej ilości pisania wyrazów :) ale taka metoda i u nas była stosowana, żeby wpoić jak się pisze dany wyraz :)

marcin1984 - 2012-12-18, 17:30

ale bardzo dobra metoda:)
Moni - 2012-12-19, 13:55

Beacie nie zaszkodziło a tobie Marcin bardzo by pomogło :-P
Beata a od czego zależało ile razy musiałaś pisać wyraz i o co chodziło z tym gołym tyłkiem i pasem na stole ?

marcin1984 - 2012-12-19, 17:18

może i tak, myślę że na pewno:) ale nie ma kto mi sprawić lania, może by jakaś pani się tutaj znalazła
justyna - 2012-12-20, 21:32

Moni napisał/a:
Beacie nie zaszkodziło a tobie Marcin bardzo by pomogło :-P
Beata a od czego zależało ile razy musiałaś pisać wyraz i o co chodziło z tym gołym tyłkiem i pasem na stole ?

Z tego co zrozumiałam to Beata musiała po laniu pisać ok. 100 razy każde słowo z błędem, a w tym czasie jako "przypominacz" leżał pas na stole

Beata - 2012-12-21, 13:57

100 razy to była stawka minimalna. Więcej razy musiałam pisać wyrazy powszechnie używane "które powinnam znać" albo jak coś marudziłam i zdenerwowałam tatę albo jak już kiedyś wcześniej zrobiłam podobny błąd. Początkowo karne pisanie mogłam zrobić w swoim pokoju i potem tylko pokazać ale kiedyś tatuś tak się wnerwił, że kazał mi pisać od razu po laniu kiedy byłam jeszcze goła ("bo może jeszcze trzeba będzie poprawić pasem") a twardy taboret i pas na stole miały być dodatkowymi bodźcami wzmacniającymi. Niestety tata uznał to za dobry pomysł i potem stosował standardowo.
rybciaa - 2012-12-21, 19:44

Jakbym czytała o sobie. Prawie takie samo podejście ojca.
andrzej_77 - 2012-12-22, 06:28

U mnie też się takie kary zdarzały, były dość perfidnie przeprowadzane i niestety bardzo bolesne, bo nigdy nie lubiłem się uczyć ortografii. A co ciekawe częściej dostawałem od mamy, a jak błędy się powtarzały wielokrotnie te same i z dyktand przynosiłem słabe noty, tata mi poprawiał - nie ważne, czy dostałem wcześnie za dany sprawdzian od mamy czy nie
Beata - 2012-12-26, 16:00

A w czym konkretnie się przejawiała ta perfidia ?
Moni - 2013-04-19, 13:41

Andrzej ci nie odpowie bo bawi dzieci :-) Trochę ci zazdroszczę takiego tatusia. Mój w kwestii ortografii nie był wystarczająco troskliwy więc do dzisiaj robię błędy w wielu wyrazach "które powinnam znać" ;-)
Beata - 2013-04-19, 14:45

To szkoda, że nie miałaś takiego tatusia jak mój. Nauczył by Cię ortografii i jednocześnie zaspokoił ciekawość w temacie lania. Korzyść by była podwójna :lol:
andrzej_77 - 2013-04-20, 17:24

Mama zwykle robiła mi dzika awanturę, po której lub w trakcie mówiła przykre dla mnie słowa, często też szarpnęła za ramię :( najgorzej było jak robiłem te same byki lub świadomie się nie uczyłem. Często za karę miałem przepisywanie wyrazów z bykami lub mocne lanie pasem... Wtedy po laniu często msiałem siedzieć i pisać, matka wszystko sprawdzała... Gorzej jak tata mnie przyłapał na poprawianiu dyktanda, sam patrzył na kartkę i często poprawił kilka pasów na to jak akurat siedziałem ;(
ejcia - 2013-04-20, 21:42

Mi sie wydaje, że przepisywanie wyrazów z błędami raczej jest forma nauki, niż kary. Ja w ten sposób uczyłam się języków obcych - przepisane słówka łatwiej wchodzą do głowy, niż tylko zakute
justyna - 2013-04-20, 23:03

No metoda dosyć dobra na wpojenie do głowy czegoś coś się mechanicznie zapomina, np. jakie "u" lub "ó" wstawić. U mnie zdarzało się być poparte argumentem w postaci obicia tego na czym się siedziało.
andrzej_77 - 2013-04-21, 18:42

z językiem obcym miałem w domu looz :)
choć też się dobrze uczyłem, nigdy nie miałem mniej niż 4 :)
wiesz blędy ortograficzne strzelałem do 4 klasy podstawowej, więc przepisywanie wyrazów było dla mnie karą, zwłaszcza, że każdy wyraz musiałem napisać minimalnie 10 razy, ale często zaczynało się od 20...
ale w sumie dzięki temu nauczyłem się systematyczności, choć czasem wygrywało lenistwo :)
mój syn póki co błędów nie robi i przynosi same wesołe buźki z "dyktand" :) i w przeciwieństwie do taty uwag też jeszcze brak :)

ejcia - 2013-04-21, 21:34

andrzej_77 napisał/a:
wiesz blędy ortograficzne strzelałem do 4 klasy podstawowej, więc przepisywanie wyrazów było dla mnie karą, zwłaszcza, że każdy wyraz musiałem napisać minimalnie 10 razy, ale często zaczynało się od 20...


Miałam raczej na myśli, ze w intencjach rodziców nie jest to kara. Bo jak odbiera dziecko wiadomo.
A synek jeszcze sie wyrobi, bez obaw... Jakie drzewo... :-P

andrzej_77 - 2013-04-22, 00:08

wiadomka :)
masz rację, dla rodzica to była funkcja naukowa, dla mnie czy brata niestety nie, dla podkreślenia akcentu mama dodawała, a za karę napiszesz... (jaki wtedy byłem wściekły, często pokazywałem swoje niezadowolenie lub marudziłem, niestety nie powodowało to zmiejszenia kary, wręcz przeciwnie..)

Olcia - 2013-05-16, 13:32

Lania nie dostałam nigdy. Jak byłam na wakacjach u chrzestnych to ich córka - Agata dostała przy mnie lanie i to pamiętam. Miałyśmy wtedy po 12 lat i się pokłóciłyśmy o coś podczas zabawy na podwórku i mnie uderzyła, dostałam tzw. liścia w policzek i popchnęła mnie, że upadłam na ziemię. Na jej nieszczęście widziała to chrzestna i zaraz poszła do chrzestnego po pas. Chrzestna za rękę zaprowadziła Agatę do jej pokoju, a mi kazała iść z nimi. Pierw był ochrzan i zapowiedź lania, oczywiście tylko dla Agaty. Musiała położyć się na łóżku z gołym tyłkiem do góry. Chrzestna była nieugięta i lała tyłek mimo płaczu Agaty. Dostała 12 mocnych pasów, tyłek miała cały czerwony. Na koniec mnie przeprosiła i poszło w niepamięć to zdarzenie :-)
Z jednej strony się cieszyłam podczas lania, że dostaje i ją boli, bo mnie też zabolało jej uderzenie i popchnięcie, ale z drugiej strony było mi jej szkoda, bo po jej reakcjach widziałam, że pasy od chrzestnej były bolesne :-P

Moni - 2013-05-19, 22:17

Fajne wspomnienie z dzieciństwa ;-) I bardzo podobne do mojego (opisanego na początku tematu). Rodzice twojej i mojej kuzynki bardzo słusznie postępowali. Jak te wredne dziewuszyska kogoś pobiły to same też powinny być zbite i to w obecności poszkodowanych :-)
Zocha - 2013-05-21, 00:18

Masz rację Moni ! My z siostrą kiedyś strasznie dokuczałyśmy takiemu jednemu chłopakowi. To był syn nowej nauczycielki która niedługo wcześniej wprowadziła się do mieszkania służbowego przy szkole. Był rówieśnikiem mojej siostry a rok młodszy ode mnie ale była z niego straszna oferma, Taki maminsynek jedynaczek, naturalna ofiara. On się skarżył swojej matce, a ona mojej. Mama parę razy wlała nam za to lekko przez ubranie. To pomagało ale na krótko. W końcu postanowiłyśmy się zemścić i go pobiłyśmy. No i zaczęło się ! Jego matka przyszła do naszego domu razem z zapłakanym synciem i zrobiła wielką awanturę. My próbowałyśmy się wszystkiego wyprzeć ale jak dostałyśmy po parę sznurów to się do wszystkiego przyznałyśmy. I stało się najgorsze. Usłyszałyśmy od mamy: "rozbierać się do goła !" i jeszcze po razie sznurem na zachętę. To spowodowało że szybko się rozebrałyśmy i dostałyśmy chyba po 20 kabli na taborecie. Potem musiałyśmy przeprosić chłopaka i jego mamusię i stanąć pod ścianą a mama jeszcze przez jakiś czas rozmawiała z tamtą kobietą. Po tym zdarzeniu już chłopakowi nie dokuczałyśmy za to on czasem dokuczał nam.
Spokojny - 2013-05-21, 12:45

Zocha napisał/a:
I stało się najgorsze. Usłyszałyśmy od mamy: "rozbierać się do goła !"(...) Potem musiałyśmy przeprosić chłopaka i jego mamusię i stanąć pod ścianą a mama jeszcze przez jakiś czas rozmawiała z tamtą kobietą. Po tym zdarzeniu już chłopakowi nie dokuczałyśmy za to on czasem dokuczał nam.

Wydaje mi się, że to przesada. Lanie jako kara - tak, ale przy świadkach to za dużo, to zbyt upokarzające. Mi kiedyś takie lanie groziło za uderzenie kuzyna, ale mama koniec końców dała mi je na osobności.

Zocha - 2013-05-21, 14:40

Według ówczesnych standardów to nie było nic nadzwyczajnego. Sama też parę razy widziałam czyjeś lanie. A temu chłopakowi dokuczałyśmy przez dłuższy czas i takie zwykłe lania nie przynosiły właściwego skutku więc mama chyba musiała w końcu zastosować surowszą karę.
rybciaa - 2013-05-22, 09:45

Standardem to może nie całkiem ale u nas takie sytuacje też się zdarzały. A tekst o tym że jak się wstydzisz teraz to lepiej było wstydzić się takiego zachowania zanim to coś się zrobiło był dość często powtarzany.
Na szczęście zasady były podobne w wielu sąsiednich domach więc obciach był ale też było zrozumienie wśród tej części rówieśników którzy też znali smak lania.

andrzej_77 - 2013-05-22, 11:45

Jako bardzo malutkie dzieci zdarzało się otzrymać kilka klapsów przy obcych. Jak już byliśmy więksi to odbywało się na osobności, nawet w gościach. Na przykład mój młodszy brat miał 3 latka, ja 8 - on obrywał przy innych dzieciach ja już w łazience lub w innym pokoju. ale jako rodzeństwo często widzieliśmy swoje lania. najlepsza to była siora, bo brała wszystkich na litość i rzadko dostawała, ale jak już dostała to porządne manto :)

[ Dodano: 2013-05-22, 11:45 ]
LXlx

Moni - 2013-05-22, 14:19

rybciaa napisał/a:
A tekst o tym że jak się wstydzisz teraz to lepiej było wstydzić się takiego zachowania zanim to coś się zrobiło był dość często powtarzany.

Nie bardzo rozumiem jak można się za coś wstydzić zanim się to coś zrobiło. Twoi rodzice mieli chyba zbyt wygórowane wymagania :lol:
Ale tak ogólnie to niezły pomysł z publiką przy laniu. Szkoda, że teraz się tego nie stosuje ;-)

Zocha - 2013-05-22, 16:56

Tobie Moni by się takie lanie przydało.
Mnie teksty o wstydzie za swoje zachowanie też nie są obce a nawet brzmią całkiem swojsko. A oglądanie cudzego lania może mieć różne efekty dla oglądającego. Kiedyś jak byliśmy u kuzynów w mieście zobaczyłam jak ich dwaj synowie dostają lanie. Nikt mnie specjalnie na to nie zapraszał tylko po prostu drzwi do pokoju były otwarte i miałam okazję sobie popatrzeć. Kładli się na krześle ale tak sprytnie że nawet dobrze nie zobaczyłam co mają z przodu. Dostali pasem po kilkanaście razy a ich ojciec później mówił że spuścił synom ostre lanie. Nawet sobie nie wyobrażacie jak ja tym chłopakom zazdrościłam tego pasa (chociaż był solidny, chyba wojskowy) i tego "ostrego lania".

Spokojny - 2013-05-23, 15:10

Moni napisał/a:
Ale tak ogólnie to niezły pomysł z publiką przy laniu. Szkoda, że teraz się tego nie stosuje ;-)

Wydaje mi się, że to przesada - dzieci dokuczają potem sobie, natomiast lanie powinno być czymś zostało wymierzone i potem do tego się nie wraca.
Poza tym (może to śmiesznie brzmi) to tworzy pewną wieź z rodzicem - to on wymierza karę, tylko on widzi je w intymnej sytuacji (nagie pośladki, wrzaski, płacz itp.).
W dzieciństwie byłbym bardzo zawstydzony dostając przy kimś, choć muszę przyznać, że nie miałbym wtedy nic przeciwko temu, żeby zobaczyć lanie kuzynki.

Może wyjątkiem są lania w których widzowie są oczekującymi na lanie. Kiedyś pewna kobieta opowiadała, że jako nastolatka dostała lanie od matki koleżanki za późny powrót z wiejskiej zabawy. Trzy dziewczyny spóźniły się o 2 godziny, przyszły grubo po północy. Matka koleżanki strasznie je skrzyczała, a potem oświadczyła, że skoro są pod jej opieką wszystkie dostaną lanie tak jak jej córka. Na pierwszy ogień poszła córka - musiała przy koleżankach wypiąć goły tyłek. opowiadająca, która była druga w kolejce, mówiła, że to było najgorsze gdy patrzyła na lanie koleżanki wiedząc, że za chwilę będzie tak samo musiała pokazać nagie pośladki. Myślę, że po tym zabiegu wychowawczym delikwentki nie dokuczały sobie nawzajem.

Beata - 2013-05-23, 16:29

Takie dokuczanie poprawia skuteczność kary. A jeśli wszystkie dzieciaki dostają to nie jest to wielkim problemem. Ja przy widzu dostałam tylko raz ale odgłosy moich lań były słyszalne w okolicy więc było wiadomo że dostałam i jak to lanie przebiegało. Często mi potem dokuczali ale to trwało krótko, dzień może dwa. A za jakiś czas któryś z "prześladowców" za coś oberwał i miałam okazję się zrewanżować :-)
Dorota - 2013-05-23, 21:25

Nigdy nie widziałam czyjegoś lania ani nie słyszałam, ale w moich czasach i otoczeniu ta kara nie była już tak popularna jak kiedyś chyba albo po prostu o niej się nie mówiło. Dwa razy tylko słyszałam, że koleżanka z klasy po dostaniu jedynki w szkole boi się wrócić do domu, płakała, bo dostanie pasem, ale nigdy się na ten temat nie rozmawiało ani w szkole ani na podwórku ani w rodzinie.
No może poza brata laniem, raz czy dwa, ale miałam wtedy nie więcej niż 5 lat, a brat na pewno jeszcze nie chodził do szkoły. Wtedy coś we dwoje zmalowaliśmy i oboje dostaliśmy. A później to każdy dostawał na osobności w swoim pokoju i nawet słychać nie było, bo ojciec nie lubił krzyków i płaczu, więc trzeba było tłumić ręką albo poduszką. Zresztą w dzieciństwie widok czy odgłosy lania na pewno nie byłyby dla mnie pociągające, raczej przerażające, bo wiedziałam, jak to boli.

Moni - 2013-05-24, 00:46

Dorota a sama dostawałaś lanie ? Napisz coś więcej.
Dorota - 2013-05-24, 16:11

Moni, tak od ojca.
W wieku przedszkolnym siadał na kanapie, przekładał przez kolana, ściągał majtki i ręką dawał kilka klapsów, ale rzadko to chyba było i niezbyt mocno, nie mam zbyt wielu takich wspomnień, pamiętam tylko, że płakałam i bolało, a śladów następnego dnia już nie było.
W wieku wczesnoszkolnym musiałam sama zsunąć majtki, położyć się na brzegu kanapy z poduszką pod brzuchem albo przełożyć przez poręcz kanapy, a ojciec bił swoim laczkiem, takim z twardą podeszwą.
W starszych klasach podstawówki dostawałam zawsze pasem, albo przełożona przez poręcz kanapy albo przy biurku z tułowiem położonym na blacie. W gimnazjum w takich samych pozycjach, pasem i kablem od radia, ale zawsze wieczorem w piżamie, nie na goły tyłek. Później już nie dostawałam.
Głównie powodem były oceny, bo ojciec miał świra na punkcie nauki, zachowanie w szkole i na podwórku, pyskowanie w domu, nie wywiązywanie się z obowiązków, łamanie zakazów i większe wybryki oczywiście.

Zocha - 2013-05-25, 15:35

To miałaś w miarę znośnie. Ja na twoim miejscu bym nie narzekała.
Beata - 2013-05-27, 15:54

Ja też bym nie narzekała :-)
Dorota - 2013-05-27, 18:17

Wiesz, wszystko zależy jak mocno i długo się bije, a w tym to mój ojciec był mistrzem :(
Beata - 2013-05-27, 18:36

Ale z moim to by się chyba nie mógł równać :-) A jakie miałaś wymagania odnośnie nauki ?
Dorota - 2013-05-28, 13:31

Generalnie akceptowane oceny to były 4, 5 i 6. Za 1, 2 i 3 było lanie. Codziennie musieliśmy się spowiadać z ocen, jakie dostalismy, pisanych i zapowiadanych sprawdzianów. Nauka była na pierwszym miejscu u ojca, za oceny najczęściej dostawałam, ale w sumie najlżej, za inne rzeczy rzadziej, ale za to mocniej.
Beata - 2013-05-28, 14:59

No to raczej typowo :-) Takie codzienne spowiadanie z ocen chyba nie jest przyjemne ale lepiej się sprawdza w praktyce ;-) Ja się nie spowiadałam i przez to po wywiadówkach czasem była masakra :cry:
Dorota - 2013-05-29, 22:28

Po wywiadówkach też było, zbiorczo, więc można powiedzieć, że za jedno dostawałam dwa razy. Ale ja to byłam przyzwyczajona, od początku szkoły chyba tak miałam.
Wiktor - 2013-06-03, 14:37

Witam wszystkich jestem nowy :-) Niestety nie byłem świadkiem niczyjego lanie, ale dostałem lanie przy świadkach :-| jak miałem 10 lat na grilu u znajomych rodziców.
Kargul - 2013-06-03, 18:28

Rodzynek napisał/a:
Batman napisał/a:
Pasek w przedpokoju? To tak jak u naszej Beaty :-)

Tak się składa że starsza sasiadka miała na imię Beata więc kiedy przeczytałem posty Beaty z tamtego forum to pomyślałem dokładnie to samo co ty ;-) Ale "nasza" Beata chyba nie ma rodzeństwa.

A ja akurat w czasach dzieciństwa byłem sąsiadem "naszej" Beatki i wcale ci się Rodzynek nie dziwię. Podobieństwo wspomnień jest spore tylko twoich sąsiadek było dwie a moja Beatka tylko jedna :-)

Beata - 2013-06-03, 23:28

Zmoro przebrzydła, od dłuższego czasu miałam przeczucia, że się tu pojawisz :-P
I pewnie teraz zaczniesz opowiadać wszystkim jak Beata dostawała w dupę :evil:

Kargul - 2013-06-04, 14:41

Jak będą ciekawi to dlaczego bym miał nie opowiedzieć :-P Podobnie jak u Rodzynka takie wspomnienia po latach rozbudziły u mnie zainteresowanie spankingiem przez co w końcu trafiłem na to forum a tu taka niespodzianka :shock: Ale że ciebie po takich wpierdach jakie dostawałaś jeszcze do spankingu ciągnie to się dziwię :-) No i jeszcze mam dla ciebie małą niespodziankę. Chyba żyjesz w przekonaniu że świadkowie tylko słyszeli odgłosy twoich lań ale ich nie widzieli a to nie jest tak do końca prawda ;-)
JPas - 2013-06-04, 16:53

Opowiedz proszę jak było u was.

Przypomina to moją młodość. Ja dawno temu mieszkałem w starej kamienicy i okno mojego pokoju wychodziło na podwórko. Nie tylko zresztą podwórko, bo ze swojego okna widziałem mieszkanie dwa piętra niżej. A u sąsiadów pas fruwał nierzadko.
I jakoś całkiem wcześnie zaczęło mnie interesować co i jak tam się dzieje. A że były to czasy chowu podwórkowego, to oczywiście znałem posiadaczkę bitej pupy. Zresztą było ich kilkoro.
I jestem pewny, że moje zainteresowanie spankingiem zaczęło się już wtedy.

Moni - 2013-06-05, 00:30

Jpas a co dokładniej zobaczyłeś przez to okno ?

Kargul, bardzo nas to ciekawi :-) Beata dużo pisała o swoich przeżyciach ale ciekawe jak to wyglądało z pozycji obserwatora i słuchacza. Mam nadzieję, że Beata się nie obrazi ;-)

Beata - 2013-06-05, 14:23

Spokojnie, nie obrażę się :-) Podejrzewałam, że ten wścibski srul mógł coś podejrzeć ale nie miałam pewności. Bo to, że się nasłuchał moich wrzasków i innych odgłosów to oczywiste. A teraz to nawet sama jestem ciekawa co konkretnie widział ;-)

JPas, ja bym też chętnie poczytała o tych Twoich widokach z okna ;-)

JPas - 2013-06-05, 15:56

Tym co się dzieje za oknem zainteresowałem się jak kiedyś dotarły do mnie bodźce akustyczne. Sam nie wiem czemu u takiego smarkacza jakim byłem wzbudziło to ciekawość. Bo przecież w kamienicy z podwórkiem typu studnia to wciąż było słychać życie sąsiedzkie, awantury, śpiewy, płacze i takie tam.
Ale wtedy po raz pierwszy wyjrzałem. Zmierzało się już i w mieszkaniu naprzeciwko było już zapalone światło. Tak więc jak na oświetlonej scenie było widać scenkę klasycznego domowego lania. Sam nie dostawałem bardziej niż kilka klapsów czy machnięcie ścierką od matki więc był to dla mnie obrazek nowy.
Oczywiście słowo "lanie" było dość powszechnie znane i używane. Ale co innego wiedzieć, a co innego zobaczyć.
Po chwili dotarło do mnie, że źródłem hałasu jest dziewczyna, którą znam i nie raz się razem bawiliśmy. No nie za często bo to była dziewczyna, a ja byłem na takim etapie, że z babami to nie ma zabawy.
W jakimś sensie to co widziałem mnie zafascynowało i coraz częściej spoglądałem przez okno. Zacząłem też zwracać większą uwagę na dochodzące dźwięki. No i w ten sposób stałem się wiernym kibicem laniowych przedstawień u sąsiadów. :-)
Dostawały tam wszystkie dzieciaki z tym, że ta moja koleżanka była z nich najstarsza i ze zrozumiałych względów jej rozmówki wychowawcze najbardziej mnie ciekawiły. Tym bardziej, że lanie dostawała na goły tyłek.

Moni - 2013-06-05, 16:25

No a mógłbyś tak jakoś dokładniej opisać to laniowe przedstawienie z udziałem najstarszej sąsiadki ? :-)
JPas - 2013-06-05, 16:43

Nie wiem czy umiem tak ładnie opisywać.
Wtedy jak ją zobaczyłem to akurat w oknie była ta koleżanka. Goła, przełożona przez krzesło. Zasłonięty częściowo był jej ojciec który dość rytmicznie i powoli wymierzał pasy. On cały czas mówił, tak jakby jej coś tłumaczył a ona płakała.
Później wstała, chwilę postała masując pupę i zniknęła mi z oczu.
To tak było za tym pierwszym razem. Później nasza znajomość się pogłębiała. Moje zainteresowanie spankingiem także (wtedy nie znałem jeszcze tego słowa) .

Moni - 2013-06-05, 21:38

No to fajne widowisko ;-) Ile lat wtedy mieliście i jak pogłębiałeś potem waszą znajomość ? :-)
Carotka - 2013-06-06, 19:13

JPas - Ciekawi mnie ( a myślę że nie jestem w tym odosobniona ) :-) Jak pogłębiałeś
swoje zainteresowanie spankingiem. Jakie masz doświadczenia , napiszesz coś ? :-)
( niekoniecznie w tym dziale )

Walas - 2013-06-07, 17:50

Ja jakieś 3-4 lata temu byłem świadkiem podczas wakacji na mazurach jak dzieciak w wieku ok.13 lat dostawał lanie od mamy. A było to tak, że on nie chciał iść do domu i mama wzięła skądś pasek i zaprowadziła za ucho do takiego lasku i ja zakradłem się za nimi i widziałem jak mu opuszcza slipy i zaczyna
go bić. Chłopak od razu zaczął krzyczeć, przepraszać, ale ona nic sobie z tego nie robiła tylko dalej go biła. Po 10 paskach widziałem że ma czerwony tyłek bo dostawał na mokry tyłek. Po skończonym laniu(ok.20 pasków) chłopak zaczął masować tyłek i widziałem też że stanął mu penis(mi zresztą też).

Moni - 2013-06-10, 13:40

A JPas chyba zwątpił w swoje zdolności literackie :-( JPasie więcej wiary w siebie. Piszesz naprawdę dobrze i bardzo ciekawe rzeczy ;-)
Beata - 2013-08-07, 15:06

Biedna Moni :-( A tak ciekawie się zapowiadało. Na pocieszenie Ci powiem, że też jestem zawiedziona ;-) Za to do tej mendy Kargula wcale nie tęsknię. Skoro się nie odzywa to chyba niewiele widział, tylko nadrabia wyobraźnią :-P
tomek07 - 2013-08-09, 20:10

Kargul napisał/a:
Jak będą ciekawi to dlaczego bym miał nie opowiedzieć :-P Podobnie jak u Rodzynka takie wspomnienia po latach rozbudziły u mnie zainteresowanie spankingiem przez co w końcu trafiłem na to forum a tu taka niespodzianka :shock: Ale że ciebie po takich wpierdach jakie dostawałaś jeszcze do spankingu ciągnie to się dziwię :-) No i jeszcze mam dla ciebie małą niespodziankę. Chyba żyjesz w przekonaniu że świadkowie tylko słyszeli odgłosy twoich lań ale ich nie widzieli a to nie jest tak do końca prawda ;-)


Jak długo będziesz nas trzymał w niepewności?
Przecież wszyscy chcemy wiedzieć jak lanie Beatki wyglądało z tej drugiej strony. Zwłaszcza że Beatka od dawna przestała opisywać swoje spotkania z pasem i stała się bierną czytelniczką forum.
Z niecierpliwością czekamy na konfrontację

Joanna - 2013-08-15, 14:59

ja często bywałam świadkiem lania mojej siostry. Ona była strasznym rozrabiaką, i choć mama starała się, aby żadna z nas nie widziała jak dostaje druga to czasem się to zdarzało. Nasze lania nie były zbyt często, max 1-2 na miesiąc, ale za to odczuwało się je dość długo.

Jedno z tych, które pamiętam utkwiło mi dość szczególnie. Miałam 16 lat i pojechałam z tatą po konia. Trochę to wszystko trwało, mężczyźni pogadali, zaczęli coś majstrować przy ciągniku itp więc mi się znudziło i powiedziałam, że idę do domu.
Moja siostra miała wtedy sprzątać stajnię, ale widocznie nie za bardzo jej się chciało. Gdy więc wróciłam do domu to słychać było "śpiew" siostry. Schowałam sie więc i z ukrycia obserwowałam jak mama robi jej jesień z dupy średniowiecza jakby to Kiepski powiedział :lol: Jej tyłem wyglądał masakrycznie, nigdy wcześniej nie widziałam tak zbitej pupy i sama się przy tym trochę popłakałam

Moni - 2013-08-15, 15:04

No ale co konkretnie widziałaś i jak dokładniej wyglądała pupa siostry ?
Joanna - 2013-08-15, 15:38

co do pupy to była taka sinobordowa trochę no i nieźle pocięta
Moni - 2013-08-15, 15:46

A co do lania ?

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group